Ogromne problemy finansowe Air Berlin

2016-11-17
 Drukuj

W trzecim kwartale roku  Air Berlin odnotował stratę 45,6 mln EUR. W ubiegłym roku, był to zysk 56,2 mln. Jest to wynik gorszy niż zły.

 

Dla linii europejskich trzeci kwartał roku jest, prawie zawsze, najlepszy. Szczególnie, w przypadku, przewoźników koncentrujących się na ruchu turystyczno-wakacyjnym. A to jest właśnie „specjalność” AB. Przewidywania, co do wyniku całego roku muszą być fatalne.

 

Główny powód to znaczny spadek średnich wpływów jednostkowych (o 6,6%). Współczynnik wykorzystania miejsc pasażerskich (LF) poprawił się o 0,4ppct do bardzo wysokiego poziomu 88,6%.

 

Tak znaczny spadek średnich wpływów wynikał z coraz trudniejszej sytuacji konkurencyjnej. Trudno obecnie zakładać, że są poważne szanse na istotną poprawę „środowiska biznesowego” linii. Coraz więcej linii szuka możliwości wykorzystania swojego oferowania na bezpiecznych rynkach w Europie Południowej oraz Atlantyku. A to są właśnie najważniejsze rynki Air Berlin.

 

Przez ostatnie lata los AB był w rękach Etihad, linii, która kontrolowała przewoźnika i pokrywała jego ogromne straty. Być może teraz sytuacja ulegnie zmianie. Nie tylko dlatego, że Etihad może „stracić cierpliwość” i zwątpić w realne szanse na wyjście Air Berlin na finansową prostą, przynajmniej w przewidywalnej przyszłości. Jest bardzo prawdopodobne, że sytuacja rynkowa będzie coraz gorsza.

 

Drugim decydentem może stać się tu Lufthansa. Szalenie ważną częścią restrukturyzacyjnego planu AB jest wynajęcie od tego przewoźnika bardzo wielu, nawet 40-tu A320, na zasadzie wet lease. Niedawno szef Grupy Lufthansy oświadczył, że do połowy grudnia, zarząd grupy zdecyduje czy wykorzystać tę możliwości skokowego zwiększenia oferowania taniej linii, należącej do grupy - Eurowings. Kwestia ta wydawała się być już przesądzona.

 

Jest bardzo prawdopodobne, że LH zastanawia się nie tylko nad tym, czy w obecnej sytuacji rynkowej warto, tak zdecydowanie zwiększać oferowanie EW, ale też czy warto „podać AB pomocną dłoń”. Może lepiej zadać przewoźnikowi coup de grace. „Oczyścić” nieco rynek niemiecki i europejski.

 

Coraz bardziej realne zejście z niego  airberlin będzie bardzo symptomatyczne. Oznaczać będzie praktyczny koniec „eksperymentów” polegających na łączeniu modelu sieciowego i taniej linii - z przewagą komponentu sieciowego. Dla Etihad to będzie poważny cios. Cała koncepcja „globalnej rodziny”, której liderem jest ta linia stanie pod znakiem zapytania.

 

Na rynku niemieckim nie będzie też nikogo pomiędzy Lufthansą i coraz agresywniejszym Ryanairem.

 

Kilka lat temu  airberlinmiał ambicję stania się ważnym graczem w Polsce i całym regionie. Z Berlina operował trzy razy dziennie do WAW i KRK i dwa razy dziennie do GDN.

 

Wygląda na to, że i w Polsce wzrośnie dominacja największych graczy, a LOT uzyska szansę powrotu na ważny i bardzo duży rynek berliński, który może być źródłem znaczących przewozów tranzytowych.

 

 

Marek Serafin  

PRTL.pl  

 

Zdjęcia: Adam Kowalczyk, www.epwa.pl 

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl