INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Komentarz tygodnia


Komentarz tygodnia 05.08-11.08.2016

Marek Serafin, 2016-08-12
     

Chińska gorączka wokół LOT-u. Tydzień temu przez polskie media przeszło może nie tornado, ale na pewno lokalny huragan informacji, o chińskiej „inwazji” na polski system transportu lotniczego. Informowano o poważnym zainteresowaniu chińskich inwestorów LOT-em oraz, ponownie, budową Centralnego Portu Lotniczego (CPL).

 

Przez wiele dni powstrzymywaliśmy się od komentarzy, przede wszystkim, dlatego, że brak było jakichkolwiek szczegółów.

 

A dodatkowo cała sytuacja zbytnio przypominała nam krótkotrwałe, wcześniejsze burze medialne dotyczące różnych „egzotycznych” inwestorów dla LOT-u – tureckiego, z regionu Zatoki Perskiej, chińskiego, funduszu inwestycyjnego Indigo.

 

Jednak, gdy wicepremier Mateusz Morawiecki nie tylko potwierdził część tych informacji w zakresie dotyczącym LOT-u, ale dodał jeszcze swój komentarz, uznaliśmy, że warto odnieść się do tej sprawy, tym bardziej, że pojawiły się pewne dodatkowe jej aspekty.

 

Każda, bardzo ważna decyzja, biznesowa powinna być poprzedzona bardzo wnikliwą i właściwą diagnozą sytuacji.

 

Okazało się, ze w przypadku LOT-u sytuacja nie jest jasna.

 

Kilkanaście dni temu, LOT poinformował, że jego kondycja jest coraz lepsza i plany rozwoju może realizować własnymi siłami.

 

Nie znamy podstawowych elementów nowej strategii PLL LOT, która miała być opracowana do połowy roku, ale z fragmentarycznych informacji i decyzji dotyczących przede wszystkim rozwoju siatki połączeń przewoźnika oraz poważnych inwestycji sprzętowych, możemy wysnuć wniosek, że ambitne plany stworzenia ze spółki regionalnego lidera, opracowane przez poprzedni zarząd, nie zostały zarzucone.

 

Tymczasem wicepremier Morawiecki stwierdził, że rząd przejął PLL LOT po swoich poprzednikach w dramatycznej sytuacji finansowej. LOT jest narodowym przewoźnikiem, którego rząd będzie się starał za wszelką cenę ocalić. Wicepremier zaznaczył, że brak narodowego przewoźnika spowodowałby, że Polska stałaby się „bardziej peryferyjnym krajem”. Poprzednia władza udzieliła już pomocy publicznej, obecna nie może udzielić kolejnej i szuka inwestora. Zgodnie z prawem Unii Europejskiej przewoźnik spoza Unii nie może przejąć więcej niż 49 proc. akcji przewoźnika z wewnątrz UE, dlatego prowadzone są rozmowy z potencjalnymi inwestorami m.in. z Chin.

 

W prasie natychmiast pokazały się spekulacje, że chodzi o linie Air China, których przedstawiciele mieli się pojawić w Warszawie. LOT, w specjalnym dementi opublikowanym jednak tylko w mediach zagranicznych, zdezawuował przypuszczenia dotyczące wątku prywatyzacyjnego. Zbliżające się rozmowy z Air China będą dotyczyły jedynie handlowej współpracy pomiędzy LOT-em i Air China, a ich bezpośrednim powodem są plany Air China uruchomienia bezpośredniego połączenia pomiędzy Pekinem i Warszawą cztery razy w tygodniu. Już obecnie połączenie LOT-u do Pekinu objęte jest umową code share z CA. Uruchomienie połączenia przez chińskiego przewoźnika stwarza możliwość rozszerzenia współpracy.

 

Zdaniem rzecznika informacje medialne oparte są na błędnym interpretowaniu sytuacji i powiązaniu wizyty CA w Warszawie ze stwierdzeniami ministrów polskiego rządu dotyczących zainteresowania chińskich partnerów inwestycjami w Polsce, bez podawania konkretnych nazw firm.

 

Ta sytuacja pokazuje, dlaczego staramy się nie zastępować informacji spekulacjami.

 

Ale wracając do tak ważnej kwestii oceny stanu LOT-u musimy stwierdzić, że znacznie bliżej nam do poglądów pana wicepremiera, aniżeli informacji płynących z LOT-u. Wielokrotnie już pisaliśmy, dlaczego plany przewoźnika, nie tylko utrzymania się na rynku, jako linii sieciowej, ale wręcz skokowego rozwoju, przy wykorzystaniu własnych środków i własnej siły rynkowej są nierealne. Polski przewoźnik najwyraźniej uważa, że jeżeli jest w stanie osiągnąć w bieżącym dobry wynik finansowy, to wystarczy to do samodzielnej walki z rekinami rynkowymi. Walki koniecznej, gdyż to im trzeba będzie odebrać ruch, aby skokowo zwiększyć przewozy i wypełnić nowe samoloty i rejsy.

 

Konkurenci mają jednak wyższe marże zysku i ogromne zasoby finansowe. LOT ma pustawą kieszeń i ograniczoną zdolność kredytową.

 

Ale czy z rządowej oceny stanu LOT-u wysnuwane są prawidłowe wnioski?

 

Naszym zdaniem raczej nie.

 

Koncepcja „egzotycznego” inwestora mniejszościowego ma niestety wiele wad – na różnych poziomach biznesowych.

 

Jak już wielokrotnie pisaliśmy, w zdecydowanym umocnieniu pozycji rynkowej, koniecznym do stabilnego funkcjonowania i rozwoju w bardzo „nieprzyjaznym” środowisku konkurencyjnym, może pomóc jedynie inwestor branżowy.

 

Przyjmijmy więc, że chińskim inwestorem jest jedna z linii lotniczych tego kraju a zgodnie z dementi LOT-u nie jest to Air China.

 

Już ta informacja, naszym zdaniem, czyni cały projekt bardzo mało prawdopodobnym. Główny powód jest dość prosty. Od wielu miesięcy Air China prowadzi rozmowy o zawarciu umowy Joint Venture z Grupą Lufthansy. Według informacji prasowych są poważne szanse na ich finalizacje pod koniec tego roku. Taka umowa oznaczać będzie, że linie z grupy LH oraz ich hub-y będą traktowane, jako jedyni „prawdziwi” partnerzy chińskiej linii, a wszystkie inne linie europejskie będą konkurentami. Każdy pasażer, który będzie podróżował pomiędzy Europa i Chinami inną linią lotniczą niż CA lub jedną z linii grupy LH, będzie pasażerem straconym. Jak działa ten mechanizm przekonał się LOT, gdy próbował namówić do bliższej współpracy japońskie linie ANA, które zawarły umowę Joint Venture z LH.

 

Trudno uwierzyć, że inny państwowy chiński przewoźnik, zaangażuje się kapitałowo, i to bardzo poważnie, w linię lotniczą, która jest i będzie konkurentem handlowym CA.

 

Ale gdyby nawet coś tak dziwnego wydarzyło się, to chiński przewoźnik nie będzie zainteresowany w znacznym rozwoju LOT-u, jako poważnego gracza na rynku przewozów Europa-Azja.

 

Aby realizować ambitne plany polskiego przewoźnika konieczny jest rozwój siatki połączeń do wielu kluczowych krajów azjatyckich, a nie tylko Chin.

 

Obawiamy się, że nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego chińska linia miałaby ponosić koszty i ryzyko rozbudowy połączeń LOT-u do Japonii, Korei, Indii itd. A, gdyby nawet miała takie plany, to w żaden sposób nie byłaby w stanie wesprzeć handlowo rozwoju tej części siatki LOT-u. Polski przewoźnik musiałby konkurować sam zarówno z azjatyckimi i europejskimi gigantami, jak i rozwijającymi się w szalonym tempie liniami z rejonu Zatoki Perskiej.

 

A przecież pozostaje jeszcze północno-atlantycka część siatki połączeń dalekiego zasięgu LOT-u. Tu, jak wielokrotnie wyjaśnialiśmy rynek podzielony jest pomiędzy supergigantów europejskich i amerykańsko-kanadyjskich (umowy Joint Venture) i azjatycki inwestor w żaden sposób nie jest w stanie wzmocnić tu polskiej linii.

 

Naszym zdaniem jedyny scenariusz, który miałby pewne elementy logiki biznesowej z „chińskiego punktu widzenia” to inwestycja w „mały LOT”, który w regionie Europy Środkowej stanowiłby alternatywę i konkurencję dla współpracy CA z Grupą LH. To jednak nie byłby LOT z dużą flotą dalekiego zasięgu i rozwiniętą siatką do Azji i Ameryki Północnej. Tu nasz przewoźnik pełniłby podobną rolę, jak CSA we współpracy z Korean Air. Czyli kilka połączeń w tygodniu do hub-u partnera w Seulu plus europejska siatka rozwozowo/dowozowa. Jednak chińskie linie są w zupełnie innej sytuacji niż koreańskie. Do nich wielkie linie europejskie ustawiają się w kolejce z propozycjami współpracy. Nie wydaje się, że „polskie CSA” jest im potrzebne.

 

To może chodzi o chińskiego inwestora finansowego?

 

Trudno jednak znaleźć wytłumaczenia, dlaczego taki chiński partner miałby: - ponosić ryzyko finansując scenariusz rozwoju LOT-u nie mając efektywnej, strategicznej kontroli, jako udziałowiec mniejszościowy, - dostarczać środków na rozwój konkurenta Air China.

 

Niestety jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. To kwestia czasu.

 

Obawiamy się, że decydenci zużywają go na eksplorowanie wariantów rozwiązań strategicznych problemów LOT-u, które są zupełnie nierealne.

 

Co prawda obecna wyjątkowa sytuacja rynkowo/kosztowa, czyli bardzo niskie ceny paliwa, przy niezłej sytuacji po stronie popytowej, daje dodatkowy czas na podjęcie kluczowych decyzji, to jednak przyjdzie i okres dekoniunktury. A wtedy najsilniejsi będą pozbywać się słabszych konkurentów, na coraz bardziej skonsolidowanym rynku.

 

Od lat piszemy, podając bardzo konkretne argumenty, dlaczego tylko europejski inwestor branżowy, z jednej z trzech wielkich grup może zapewnić LOT-owi stabilna przyszłość i szanse na rozwój, jako linia sieciowa.

 

Jest niestety bardzo prawdopodobne, że szanse na optymalnego europejskiego inwestora zostały już bezpowrotnie stracone. LH przejęła Austrian, po wielu latach nieudanych zabiegów dotyczących LOT-u. Drugi potencjalny inwestor: grupa IAG, najprawdopodobniej, stawia na Finnair, którego hub jest optymalnie położony, jeżeli chodzi o tranzyty do Azji, a dodatkowo przewoźnik dysponuje bardzo znaczną liczbą zgód na przeloty trasą trans-syberyjską. Być może IAG byłaby zainteresowana, ale tylko „średnio-małym” LOT-em, z północno-atlantyckim mini-hubem regionalnym dla Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Jeżeli nie ma szans na optymalnego inwestora europejskiego, to konieczne są bardzo wnikliwe analizy dotyczące modelu biznesowego LOT-u. Naszym zdaniem jego rozwój, jako linii sieciowej z coraz większą flota dalekiego zasięgu jest wtedy zupełnie nierealny.

 

Tymczasem, nie czekając na rozstrzygnięcie kwestii prywatyzacyjnych są, najwyraźniej podejmowane bardzo poważne decyzje dotyczące strategii linii.

 

Niewątpliwym, znacznym utrudnieniem prywatyzacji LOT-u jest przyjęcie zasady, że poszukiwany jest jedynie inwestor mniejszościowy. To bardzo źle koresponduje z wyjątkowo ambitnymi planami rozwoju przewoźnika. To trochę tak, jak by proponować inwestorowi – wyłóż kasę i siedź cicho.

 

I na koniec zejdźmy ze strategicznych obłoków na ziemię.

 

Air China ogłosiła zamiar operowania do Warszawy cztery razy w tygodniu – „uzupełniając” rozkład LOT-u. CA jest partnerem code share polskiej linii i najprawdopodobniej umowa zostanie rozszerzona na nowe rejsy chińskiego przewoźnika. To niewątpliwie dobra informacja, szczególnie dla ruchu wysokopłatnego-biznesowego. W niektórych przypadkach polskiej linii łatwiej będzie pozyskiwać pasażerów biznesowych mając znacznie rozszerzoną ofertę rozkładową (umowa code share).

 

Jednak, per saldo, najprawdopodobniej, decyzja CA będzie dla polskiej linii niekorzystna. Chiński przewoźnik przejmie bardzo znaczną część ruchu chińskiego wożonego obecnie przez LOT. A w przypadku finalizacji umowy Joint Venture z Air China z Lufthansą konkurencja z LOT-em jeszcze zaostrzy się. Już obecnie chińscy partnerzy bardzo skutecznie odcięli polską linię od punktów wewnętrznych w Chinach przyznając jej takie sloty w Pekinie, które pozbawiają ją dogodnych tranzytów.

 

Ta sytuacja pokazuje, dlaczego, naszym zdaniem, bardzo ambitne plany rozwoju siatki azjatyckiej LOT-u, mają w sobie ogromną dozę marzycielstwa.

 

A CPL?

 

Tu powstrzymujemy się od głębszego komentarza, co najmniej z dwóch powodów.

 

Nie wiadomo na czym chińskie zaangażowanie, poza realizacją inwestycji na zasadach komercyjnych, mogłoby polegać. Od kilku lat wiemy, że chińskie koncerny budowlane dysponują nadwyżkami mocy produkcyjnych. Ale ewentualnych wykonawców tej inwestycji można też znaleźć w wielu innych krajach, a o wyborze powinien chyba zadecydować przetarg.

 

Wciąż też nie ma żadnych kierunkowych decyzji o budowie CPL-u, a obecne „przecieki informacyjne” mogą sugerować, iż nasz rząd skłania się raczej do koncepcji rozbudowy Modlina.

 

 

Marek Serafin

PRTL.pl

 

 

 

Tagi:

China Airlines | CPL | LOT


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony