INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Komentarz tygodnia


Komentarz tygodnia 01.02.-07.02.2013

Marek Serafin, 2013-02-08
     

Sebastian Mikosz ponownie prezesem PLL LOT

Minister Budzanowski osobiście zdecydował, że Sebastian Mikosz wygra konkurs na prezesa PLL LOT. Naszym zdaniem jest to bardzo kontrowersyjna decyzja. Olbrzymie, wręcz dramatyczne problemy finansowe LOT-u nie pojawiły się nagle. Narastały od wielu lat.

 

W czasie pierwszej prezesury Sebastiana Mikosza (luty 2009 - koniec września 2010) LOT ponosił straty finansowe na działalności podstawowej porównywalne z tymi z lat 2011 i 2012. W roku 2009 strata wyniosła 220 mln PLN a w roku 2010 160 mln PLN.

 

LOT zaprzestał już dość dawno publikowania szczegółowych wyników, ale analiza kwartalna pokazałaby, że w pierwszym kwartale 2009, a więc w środku olbrzymiego kryzysu, LOT zaczął poprawiać wyniki finansowe, a w późniejszych kwartałach gwałtownie je pogarszać, mimo iż koniunktura rynkowa stopniowo poprawiała się.

 

W roku 2010 zdecydowana większość europejskich linii lotniczych wręcz dramatycznie poprawiała swoje wyniki, tymczasem w przypadku LOT-u poprawa miała charakter „kosmetyczny”. Gdybyśmy natomiast nie uwzględnili pierwszego kwartału 2009 to poprawa w ogóle nie miałaby miejsca.

 

Jak już wielokrotnie pisaliśmy o takiej sytuacji LOT-u zadecydowały poważne błędy w zarządzaniu spółką. Od drugiego kwartału 2009 gwałtownie obniżyły się średnie wpływy jednostkowe (według naszych szacunków o ponad 20%). Tylko w niewielkim stopniu rekompensowała to poprawa współczynnika wykorzystania miejsc pasażerskich - o kilka punktów procentowych. LOT prowokował „wojny cenowe” ze znacznie większymi i silniejszymi rynkowo konkurentami.

 

Spółka uruchamiała połączenia „efemerydy”, które po kilku miesiącach były zamykane.

 

„Eksperyment Hanoi” kosztował LOT kilkadziesiąt milionów złotych, a dodatkowo przyczynił się do znacznego osłabienia pozycji LOT-u na najważniejszym rynku północnoatlantyckim.

 

Praktycznie zostały zlikwidowane służby sprzedaży w USA i Kanadzie. W najlepszym dla LOT-u okresie te dwa rynki produkowały wpływy przekraczające 500 mln PLN.

 

Prezes Mikosz zaskakiwał rynek i własną załogę dość „ekscentrycznymi” pomysłami strategicznymi i sprzedażowymi. We wrześniu 2009 ogłosił, że LOT będzie tworzył bazy regionalne, by w kilka miesięcy później stwierdzić, że kluczowe dla LOT-u jest wzmacnianie hub-u w Warszawie. Niewypałem była sprzedaż biletów w sieci sklepów „Biedronka”.

 

Snuł plany olbrzymich inwestycji sprzętowych w odniesieniu do floty średniego zasięgu, podczas gdy spółka utrzymywała płynność finansowa tylko dzięki wyprzedaży aktywów.

 

Podobnie nierealna była strategia azjatycka, której realizacja miała być rozpoczęta jeszcze przed wymiana floty dalekiego zasięgu.

 

W kwietniu 2010 LOT utracił kontrolę strategiczną na Eurolot-em. Wielokrotnie pisaliśmy o fatalnych konsekwencjach takiej sytuacji zarówno dla bieżących wyników LOT-u jak i długofalowo.

 

Nic nie wskazuje też na to, że prezes Mikosz starał się przekonać MSP, że jedynym rozwiązaniem strategicznych problemów spółki jest optymalna prywatyzacja. Można odnieść uzasadnione wrażenie, że próbował tworzyć strategię LOT-u jako małej, niezależnej, ale zdolnej do konkurowania z gigantami, linii sieciowej.

 

Prezes Mikosz prowadził też kontrowersyjną (to eufemizm) politykę kadrową. Ze spółki musiały odejść praktycznie wszystkie osoby, które miały dłuższe doświadczenie na kluczowych stanowiskach menadżerskich. Odbywało się to bez jakiejkolwiek analizy ich rzeczywistej wiedzy i indywidualnych osiągnięć zawodowych.

 

W mediach powtarzana jest opinia, że Pan Mikosz będzie konsekwentnie i z determinacją przełamywał opory załogi i związków zawodowych dotyczące restrukturyzacji kosztowej spółki.

 

Rzeczywiście, jak pokazują chociażby ostatnie przykłady Iberii i Austrian, zarządy linii znajdujących się w dramatycznie trudnej sytuacji finansowej wchodzą w „naturalny” konflikt ze związkami zawodowymi. Również w przypadku LOT-u konieczne są „ponadstandardowe” wyrzeczenia ze strony załogi. Niestety to nie tam leży klucz do sukcesu. Olbrzymie wyrzeczenia są konieczne, ale najważniejsza będzie nowa strategia biznesowa spółki.

 

A sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana. Eurolot ma rosnący apetyt na niezależny rozwój i to głównie na trasach, które były dotychczas domeną LOT-u.

 

Lufthansa staje się w coraz większym stopniu konkurentem, a nie aliantem spółki.

Niejasna jest rola MSP i niektórych innych ministerstw w procesie restrukturyzacji LOT-u. Trudno jest odpowiedzieć obecnie na pytanie, gdzie i jak zapadać będą decyzje dotyczące przyszłości LOT-u i Eurolotu.

 

Czy nawet uproszczona bardzo analiza dotychczasowych osiągnięć biznesowych prezesa Mikosza w Locie pozwala tu być optymistą?

 

Można oczywiście stwierdzić, że szukając następcy dla Pana Piroga MSP było w bardzo trudnej, wręcz dramatycznej sytuacji. Konieczność podejmowania błyskawicznych działań zniechęcała do wyboru osoby niemającej żadnego doświadczenia w biznesie lotniczym i nieznającej zupełnie LOT-u.

 

Sytuacja obecna jest jednak prostą konsekwencją ciągłych turbulencji kadrowych na wyższych stanowiskach menadżerskich w Locie.

 

W podobnej, „niekomfortowej” sytuacji znajdzie się Rada Nadzorcza przy próbie obsadzenia, po raz pierwszy od kilku lat, stanowiska v-ce prezesa LOT-u do spraw handlowych.

 

LOT utracił płynność finansową tuż po zakończeniu sezonu letniego Jest więc prawie pewne, że jak podają media, „przejadł” już całą lub prawie całą pożyczkę od Skarbu Państwa. Konieczne będą kolejne transze, prawdopodobnie przekraczające łącznie 1 mld PLN. Przy tak olbrzymich środkach publicznych mamy chyba prawo oczekiwać, że wyniki LOT -u i podejmowane działania będą transparentne. Utrzymywanie w tajemnicy do samego końca, informacji o rzeczywistej kondycji finansowej LOT-u miało olbrzymi, negatywny wpływ na obecną sytuację.

 

I na koniec kilka słów o sposobie wyboru nowego prezesa LOT-u.

Konkurs konkursem a wyboru bezpośredniego dokonał i tak minister. Jest to w oczywisty sposób sprzeczne z podstawowymi zasadami ładu korporacyjnego.

 

Sytuacja ta ma jednak jeszcze jeden specyficzny aspekt. Chodzi o kwestie odpowiedzialności za ewentualne porażki. Umiejętność unikania jej to chyba polska specjalność. W obecnej sytuacji trudno jest już określić, kto będzie odpowiedzialny za ewentualne decyzje (lub ich zaniechanie) w odniesieniu do dwóch państwowych linii lotniczych. Faktyczne pomijanie rady nadzorczej w procesie wyboru prezesa LOT-u w znacznym stopniu zdejmuje z niej poczucie odpowiedzialności za dalsze losy spółki.  

 

 

Marek Serafin

PRTL.pl  

 

 

 

 

 

Tagi:

Finanse | Inwestycje | Komunikacja | LOT | LOT prywatyzacja | Ministerstwo Skarbu | Praca | Prawo | Samolot


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:
2013-02-13 - ifk53
Na czym polegała transakcja Budzanowski-Mikosz? Co wie i co ma przykryć Sebastian Wspaniały. Klęska za pierwszym razem, czy pomoże trening wysokogórski na eksponowanym stanowisku "starszego specjalisty" w SG? Jedno jest pewne, możemy liczyć na serię zdjęć prezesa w samolocie, w gondoli silnika, na ogonie, pod ogonem, z żona, dziećmi, na wycieczkach...... Fascynująca perspektywa, szczególnie dla Załogi. Idzie zbawca LOT Wielkanoc bliska! Jaja!


REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony