INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Komentarz tygodnia


Komentarz tygodnia 06-13.07.2017. easyJet inny niż Ryanair

Marek Serafin, 2017-07-14
     

Wiadomo, że brytyjski tani olbrzym pracuje nad dwoma projektami o strategicznym znaczeniu.

 

Pierwszy dotyczy uzyskania Certyfikatu Operacyjnego (AOC) Unii Europejskiej, a drugi wprowadzenia sprzedaży podróży tranzytowych. Jednak, jak oświadczyła Prezes linii Carolyn McCall, jesteśmy i tu inni niż Ryanair. Dużo mówimy wtedy, gdy nasz cel został już osiągnięty.

 

Wiadomo, że uzyskanie unijnego AOC będzie miało dla U2 fundamentalne znaczenie, jeżeli wynegocjowane zasady „rozwodu” pomiędzy UE i UK nie utrzymają obecnych możliwości wynikających z otwartego nieba. A w tej chwili bardzo trudno jest to zakładać, gdyż, w wielu ważnych kwestiach” Wielka Brytania chce „twardego BREXIT-u”.

 

Aby uzyskać unijne AOC U2 musi zmienić swoją strukturę własnościową i być kontrolowanym przez kapitał z krajów UE. Nie wymaga to znacznych zmian, gdyż już teraz ma on 48% akcji easyJet-a.

 

Zdaniem obserwatorów przewoźnik brytyjski ma szanse uzyskać niezbędne dokumenty już w to lato. Ale pani prezes jest bardziej ostrożna. Mówi o przyszłym roku, dając do zrozumienia, że pełne informacje zostaną przekazane, gdy cała sprawa będzie zamknięta.

 

Według nieoficjalnych źródeł najbardziej prawdopodobne jest, że easyJet uzyska AOC z Portugalii lub Austrii, choć wchodzą też w grę Irlandia i Cypr.

 

Fakt, że easyJet pracuje nad wprowadzeniem sprzedaży podróży tranzytowych nie jest raczej zaskoczeniem. Przewoźnik nie może tylko bronić swojej obecnej pozycji rynkowej, ale musi szukać nowych źródeł ruchu. Widzi, że Ryanair atakuje „coraz szerzej”, miedzy innymi wchodząc na kolejne główne lub też bardzo duże lotniska europejskie. A takie operacje były przez lata ogromnym atutem U2.  

 

A co równie ważne możliwości ma na wyciągnięcie ręki. Jego zdecydowanie największa bazą jest Gatwick. Do bardzo wielu miast operuje z/do LGW nawet kilka razy dziennie. Oznacza to możliwość „spontanicznego” tworzenia się połączeń tranzytowych bez konieczności manipulowania rozkładem.

 

Heathrow jest kompletnie zapchane i coraz więcej rejsów interkontynentalnych będzie operowało z LGW. Już teraz to bardzo duża i szybko rozwijająca się baza Norwegian. Bardzo niedawno przewoźnik norweski ogłosił, że od lata 2018 rozpocznie operacje z LON/LGW do Chicago i Austin. Oznaczać to będzie, że jego oferta obejmie 13 interkontynentalnych połączeń, w tym aż 9 w Ameryce Północnej.

 

W przypadku aglomeracji londyńskiej spośród tanich linii, tylko easyJet może zaoferować ogromną siatkę zasilającą rejsy dalekiego zasięgu, gdyż Ryanair korzysta ze Stansted, a tam żadna linia interkontynentalna nie operuje i na zmianę tej sytuacji, chyba przez wiele lat, nie zanosi się. W przyszłości to może być FR, ale jednak raczej nie za 2-3 lata.

 

easyJet w Lublinie

To spora niespodzianka i ciekawostka, ale chyba nie tylko.

 

U2 od początku sezonu zimowego 2017/18 rozpocznie operacje z Lublina do Mediolanu/MXP. Dwa razy w tygodniu.

 

Zaskoczenie wynika z tego, że po wycofaniu się z Warszawy, przez wiele lat, easyJet rozwijał swoją ofertę tylko w Krakowie. W obecnym sezonie letnim jego oferowanie z/do KRK przekroczyło 550 tys. foteli. Oznacza to, że już niedługo, w skali roku zbliży się do miliona foteli. Ale nic nie zapowiadało, że przewoźnik zainteresuje się innym polskim portem regionalnym, szczególnie tak małym, jak LUZ. A jednak…

 

 Może to niezbyt eleganckie, ale podejrzewamy, że U2 został „namówiony” do uruchomienia tego połączenia przy pomocy prostych zachęt finansowych. A ich skuteczność jest duża, szczególnie w sezonie zimowym, gdy tanie linie mają problemy z efektywnym wykorzystaniem swojej floty.

 

Czy ten „eksperyment” przetrwa? Można mieć poważne wątpliwości. Ale i tak najciekawsze i najważniejsze pytanie dotyczy strategicznej przyszłości portu. W ciągu kilku najbliższych lat port Chopina „przybliży się” do Lublina i regionu dzięki zdecydowanej poprawie systemu transportu naziemnego. I co wtedy?

 

Eurowings w Monachium

Od kwietnia przyszłego roku Eurowings, tania linia z grupy LH, będzie bazowała trzy swoje A330 w Monachium. MUC stanie się, po Kolonii, druga bazą interkontynentalnych operacji przewoźnika.

 

Czy to niespodzianka? Przecież operacje dalekiego zasięgu rozwija też w Monachium swoim drugim hub-ie, Lufthansa.

 

Jednak nie. Nie będzie mowy o konkurencji wewnątrz grupy, gdyż przewoźnik uruchomi połączenia na trasach, którymi Lufthansa nie jest zainteresowana. To typowo wakacyjne destynacje, z niewielkim lub wręcz minimalnym, ruchem biznesowym/wysokopłatnym. Pierwszą z nich będzie Las Vegas. Kolejne to Bangkok, Fort Myers (Floryda), Windhoek (Namibia), Mauritius, Varadero, Puerto Plata (Dominikana), Cancun i Punta Cana (Meksyk) i Montego Bay (Jamaica).

 

Informując o monachijskich planach EW podsumował też rozwój swojej bazy w Kolonii. Po trzech latach operacji, w najbliższym sezonie zimowym będzie bazował tam sześć A330-200 z trzystu dziesięcioma fotelami. Łączne oferowanie (w zimie 2017/18) to 700 000 foteli. Ta liczba podana przez ATW budzi pewne wątpliwości, gdyż, dla porównania oferowanie interkontynentalne LOT-u w minionym sezonie zimowym to niecałe 300 tys. foteli, a polski przewoźnik też dysponował sześcioma, tylko nieco mniejszymi, samolotami (uwaga red.).

 

Od lata 2018 kolońska baza EW powiększy się o jeszcze jednego A330-200.  

 

Jak widzimy Grupa LH konsekwentnie poprawia swój dostęp do najbardziej cenowo wrażliwego segmentu rynkowego. Teraz bardzo ciekawe pytanie brzmi - kiedy Eurowings utworzy pierwszą bazę połączeń dalekiego zasięgu poza Niemcami?      

 

Z ostatniej chwili - KLM dwa razy dziennie do Gdańska

Tak jak przewidywaliśmy, i to wręcz błyskawicznie, bo w kilka miesięcy po uruchomieniu połączenia, KLM zdecydował, że od sezonu zimowego będzie operował do Gdańska dwa razy dziennie. To oznacza, że jego oferta, szczególnie dla ruchu tranzytowego będzie wielokrotnie bogatsza. Walka konkurencyjna o cały region zdecydowanie zaostrzy się. Teraz będzie odbywała się w czworokącie - dwie linie globalne: LH i KLM, SAS - bardzo duży średniak i LOT z najmniejszym hub-em, ale z najbogatszą siatka zasilającą - do siedmiu rejsów dziennie. Ta decyzja to kolejny dowód, że w tandemie AF-KLM, to holenderski przewoźnik jest partnerem zdecydowanie bardziej aktywnym. Decyduje tu wspaniałe zarządzanie i ogromna efektywność.

 

 

Marek Serafin

PRTL.pl

 

Zdjęcie: Marek Kowalczyk, www.epwa.pl 

 

 

 

 

Tagi:

AOC | Brexit | Certyfikat | Easyjet | Eurowings | Finanse | Hub | Inwestycje | KLM | Komunikacja | Konkurencja | Lotnisko | Lotnisko Lublin | Oferowanie | Pasażer | Popyt | Praca | Przewozy | Rentowność | Rozwój


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony