INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Komentarz tygodnia


Komentarz Tygodnia 02-08.11.2018

Marek Serafin, 2018-11-09
     

Iberia – zakończony okres „walki o przeżycie” początek okresu rozwoju. Prezydent Iberii, Luis Gallego, w trakcie spotkania szefów przewoźników – członków IAG z inwestorami, opisał obecną sytuację linii i jej strategię na nadchodzące lata.

 

Restrukturyzacja IB rozpoczęła się pięć lat temu. W tym czasie poprawiono EBIT o 728 mln EUR. Ze straty 351 mln do zysku 377 mln. Skoncentrowano się na obniżce kosztów. W pierwszych latach realizacji nowego Business Planu koszty jednostkowe (bez paliwa) spadały rocznie o 4%. Aż 51% oszczędności pochodziło z redukcji kosztów osobowych.

 

Iberia zrestrukturyzowała siatkę, zracjonalizowała flotę. W pierwszej fazie cięcia oferowania były radykalne. Pomimo znacznych wzrostów w ostatnich latach obecne oferowania jest o 1% mniejsze niż to z roku 2008.

 

Poprawiono stronę przychodową, również dzięki wejściu do Grupy IAG. Członkostwo w niej zapewniło linii bezpieczeństwo strategiczne w sytuacji, gdy na rynku europejskim trend konsolidacyjny był (i jest) coraz silniejszy. Szef Iberii podsumował ostatnie lat w prosty sposób. W roku 2012 w linii mówiono o przetrwaniu i obronie miejsc pracy. Teraz naczelnym hasłem i kierunkiem strategicznym jest rozwój. Średnioroczny wzrost oferowania, do roku 2023 ma wynieść 6%. Kluczowym rynkiem jest i będzie Ameryka Łacińska. Linia planuje tam inwestycje kapitałowe, rozwój siatki połączeń i umacnianie współpracy handlowej z chilijsko-brazylijską Grupą LATAM. Jest ona obecnie liderem rynkowym na całym kontynencie.

 

Te plany mają odzwierciedlenie w strukturze zmian w siatce połączeń. 68% wzrostu będzie miało miejsce na trasach interkontynentalnych, a tylko 32% na średnim dystansie. Flota linii ma wzrosnąć ze 106 samolotów w roku 2019 do 129 – w 2023.

 

Jednak szef IB zastrzega się, że ten rozwój nastąpi, jeżeli uda się zawrzeć odpowiednie porozumienia pracownicze. Zdaje też sobie sprawę, że sytuacja na rynku może się istotnie pogorszyć, a wtedy konieczne będą korekty. Linia może zmniejszyć swoją planowaną flotę nawet o 30%. Będzie to możliwe dzięki „grze” z dostawami nowych A320 i A350, jak również ze sposobem wykorzystywania mocno już przestarzałych A340.

 

Program obniżki kosztów jednostkowych będzie kontynuowany, ale w bardzo złagodzonej formie. Maja one spadać (bez paliwa) jedynie o 1% rocznie. Tylko 15% oszczędności ma pochodzić z redukcji kosztów osobowych. Obecnie linia skoncentruje się na kontraktach z dostawcami, upraszczaniu procesów oraz wprowadzaniu nowych technologii.

 

Piszemy o procesie restrukturyzacji Iberii i planach jej rozwoju, gdyż warto porównać je z analogicznymi procesami i planami LOT-u.

 

Już pod koniec roku 2009, w środku poważnego kryzysu linii, ogłoszono wstępne porozumienie z BA, dotyczące połączenia. Zostało ono zrealizowane w 2010. I dopiero później rozpoczęto konieczny proces restrukturyzacji. Jak widzimy szefostwo linii i jej właściciele uznali, że najważniejsze jest zapewnienie Iberii bezpieczeństwa strategicznego. Uzyskanie wsparcia jednego z trzech największych europejskich przewoźników. Nawet kosztem gorszych warunków połączenia, gdyż niezrestrukturyzowana i ponosząca duże straty finansowe Iberia była po prostu mniej warta. Jej atutem był ogromny rynek hiszpański. I świetne możliwości zdecydowanego zwiększenia udziału w rynku Europa – Ameryka Łacińska. Oczywiście w dłuższym horyzoncie czasowym. Szefostwo BA było przekonane, że przy ich wsparciu, restrukturyzacja IB powiedzie się. I nie zawiedli się.

 

LOT był jeszcze w bardziej dramatycznej sytuacji finansowej niż IB. Jednak w tym przypadku decydenci, polski rząd, nie mieli zamiaru postawić na szukanie dla LOT-u miejsca w jednej z europejskich grup globalnych. Najpierw prezes Mikosz przeprowadził bardzo drastyczny, ale skuteczny proces redukcji kosztów. Podobnie, jak w przypadku IB, oszczędności pochodziły, przede wszystkim, z ograniczania kosztów osobowych. Zarówno poprzez redukcję personelu, jak i „niestandardowe formy zatrudniania”. Bezpieczeństwo na rynku miał zapewnić spółce bardzo szybki rozwój, gdyż mała linia nie ma szans przetrwania, nie mówiąc już o rozwoju. I gdy tylko skończył się okres ograniczeń nałożonych na linię przez KE, w związku z przyjęciem pomocy publicznej, LOT rozpoczął realizację planu ultra-szybkiego rozwoju. Jako cel spółka postawiła sobie dogonienie, pod względem wielkości dwóch europejskich średniaków – Austrian i Finnair. Dalsze plany są jeszcze znacznie bardziej ambitne. Aby uzasadnić budowę CPK i całego, ogromnego systemu dowozu kolejowego pasażerów z polskich portów regionalnych, Spółka będzie musiała próbować awansować do Pierwszej Ligii Europejskiej, bowiem zgodnie założeniami, tak na prawdę sama będzie musiała „wypełnić” ten bardzo duży port lotniczy, z niewielką tylko pomocą innych linii sieciowych.

 

Pisaliśmy wielokrotnie, jaka jest nasza ocena realności tych planów.

 

I tu ostatnia, bardzo istotna różnica w porównaniu z Iberią. Mimo mocnej, stabilnej pozycji, w jednej z trzech globalnych grup europejskich i mimo zapewnionej przez geografię i historię mocnej pozycji na rosnącym rynku Europa – Ameryka Łacińska Iberia ma plan awaryjny, i to dający bardzo duże pole manewru.

 

A LOT? Wygląda na to, że maszeruje, a właściwie biegnie, po wysoko zawieszonej linie, bez jakichkolwiek siatek zabezpieczających.

 

Super ambitne plany Aer Lingusa

 

W trakcie tego samego spotkania szef drugiego członka IAG - Aer Lingusa, ogłosił plany rozwoju linii do roku 2023. Będą one dotyczyły, przede wszystkim, Północnego Atlantyku. I wyglądają naprawdę imponująco. Liczba oferowanych foteli, rocznie, wzrośnie z 2,8 mln do 4,7 mln, czyli o prawie 68%. Liczba częstotliwości o 70%. EI będzie oferować tygodniowo 196 rejsów. Dla porównania LOT, w samym szczycie lata 2018 oferował 40 rejsów.

 

Około 63% wzrostu oferowania będzie dotyczyło połączeń, na których EI już operuje, pozostałe 37% - nowych tras. Ogromne znaczenie dla możliwości uruchamianie nowych połączeń będzie miało wprowadzenie do floty wąskokadłubowego A321LR. Dzięki położeniu geograficznemu Dublina możliwe będą operacje do wielu punktów w USA i Kanadzie, nie tylko na Wschodnim Wybrzeżu. W roku 2023 planuje operacje aż do 18!! destynacji. LOT oferuje obecnie pięć, a w przyszłym roku doda, najprawdopodobniej szóstą – Miami.

 

Bardzo interesujące są plany zmian we flocie. Obecnie linia dysponuje czterema „stareńkimi” B757 oraz 13-oma A330. Chce zwiększyć flotę o 3 samoloty szerokokadłubowe i aż o 10 wąskokadłubowych.

 

Tak duża flota A321LR zapewni linii, na Północnym Atlantyku, przewagę kosztową nad praktycznie wszystkimi sieciowymi konkurentami. Te same samoloty będą mogły być też wykorzystane do operacji do wielu destynacji europejskich. W 2019 roku EI otrzyma 3, 5 – w 2020, 4 – w 2021, 1 - w 2022 i 1 – w 2023. B757 opuszczą flotę w 2020. Jeżeli Airbus zdecyduje się na produkcję A321XLR o jeszcze większym zasięgu, niż A321LR, to linia poważnie rozważy ich zakup.

 

Aer LIngus rozwijał się bardzo szybko od roku 2015, kiedy został przejęty przez IAG. Oczywiście korzysta na tym, że hub BA - LHR ma już tylko minimalne możliwości rozwoju. Siła całej grupa „pracuje na niego”. EI złożył już wniosek o dołączenie się do umowy Joint Venture – IAG (plus Finnair) z American Airlines. Teraz czekają na zgodę odpowiednich władz. Nawet po dołączeniu się do JV linia będzie nadal współpracować handlowo z amerykańską tanią linią – Jet Blue oraz z Alaska Airlines.

 

Szef IAG, Willie Walsh nie uważa, że ewentualne wejście Jet Blue na trasy północno-atlantyckie jest powodem do niepokoju. Rynek wciąż rośnie, a IAG wie, jak konkurować.

 

Poprawa wyników Aer Lingusa, od momentu wejścia do IAG jest imponująca. Pomimo szybkiego rozwoju – wzrost oferowania o 33%, linia podwoiła zysk operacyjny (EBIT) z 9% do 18%. Przychody wzrosły z 1,7 mld EUR do 1,96 mld.

 

Podane liczby mówią same za siebie. To książkowy przykład, jak linie lotnicze wspaniale mogą wykorzystać synergię strategiczną i handlową pomiędzy nimi. A być może pojawią się nowe możliwości. Wciąż „wisi w powietrzu” umowa handlowa Aer Lingusa z Ryanairem, dotycząca dowożenia przez ultra-tanią linię ruchu tranzytowego do hub-u EI w Dublinie. Wiele miesięcy temu ogłoszono, że najważniejsze jej warunki zostały uzgodnione, ale potem zapadła cisza.

 

 

Marek Serafin

PRTL.pl

 

 

 

Tagi:

Aer Lingus | IAG | Iberia | LOT | Restrukturyzacja | Samolot


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony