INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Publikacje


Co dalej z Air Berlin?

Ewa Stopyra, 2017-08-21
     

W ubiegłą środę świat obiegła informacja, przyjęta z pewną dozą zaskoczenia, iż drugi, największy niemiecki przewoźnik złożył wniosek o upadłość. Wraz z nią rozpoczęła się walka z czasem o jak najlepsze zakończenie dla linii lotniczej o prawie 40-letniej historii. 

 

W ciągu kilku dni liczba zainteresowanych przejęciem części lub nawet całości Air Berlin wzrosła do 10. Przez weekend prezes Air Berlin prowadził intensywne rozmowy z zainteresowanymi, wśród których należy wymienić Lufthansę, easyJet, TUI, Condor należący do Grupy Thomas Cook oraz inwestora z Norymbergii, który zasygnalizował zainteresowanie przejęciem całości AB i kontynuowanie jej działalności, choć decyzja ta spotkała się z dużym sceptycyzmem.

 

Najwięcej konkretów znamy w stosunku do oferty Lufthansy. Jak podają niemieckie media Lufthansa chce w sumie przejąć do 90 (wraz z tymi 38, już obecnie operującymi dla LH) ze 140 samolotów AB. Również część załogi AB miałaby znaleźć zatrudnienie w Eurowings (oczywiście na warunkach panujących w EW), należącej do Grupy Lufthansy. Zainteresowaniem LH cieszą się także cenne sloty AB oraz przynosząca zyski austriacka linia lotnicza Niki, w której udziały posiada AB.

 

Konsekwencje upadku AB są dalekosiężne i oddziałują na wielu zainteresowanych. Przede wszystkim dotyczą one nie tylko samych ok. 8 tys. pracowników, ale również systemu lojalnościowego topbonus, linii lotniczej Niki, konkurencji, pasażerów, a także wielu portów lotniczych, w tym dwóch hubów AB - Tegel i Düsseldorf.

 

Zniknięcie tak dużego przewoźnika pozostawi lukę na wielu lukratywnych trasach, którą jak najszybciej będą starali się uzupełnić konkurenci. Przedstawiciele Lufthansy są tego świadomi, więc dążą do szybkiego i pozytywnego zakończenia rozmów. Ale zniknięcie AB doprowadzi do zmniejszenia konkurencji, co może mieć dwa bardzo ważne skutki. Po pierwsze na wielu trasach LH/EW byłaby jedynym bądź dominującym przewoźnikiem, jak choćby między DUS a TXL, FLR czy VCE. Po drugie, mniejsza konkurencja oznacza wzrost cen biletów. Ale na tak dużą dominację LH Niemiecki Urząd Antymonopolowy (zresztą Ryanair już złożył skargę na wsparcie AB publicznymi pieniędzmi) zapewne nie wyrazi zgody, więc LH będzie musiała się „podzielić”, stąd też zapewne zainteresowanie częścią AB wyraził brytyjski tani przewoźnik - easyJet.

 

Pozostaje jeszcze jedno ważne pytanie co z hubem w Berlinie. Lotnisko BER, którego termin otwarcia wciąż nie jest pewny (choć mówi się o 2018 roku) miał być hubem przesiadkowym dla AB. Plany budowy tego lotniska powstały wiele lat temu, kiedy sytuacja AB była zdecydowanie inna. Coraz trudniejsza sytuacja finansowa AB doprowadziła do tego, iż przewoźnik w ostatnich miesiącach zdecydowanie zmniejszał oferowanie i skreślił nierentowne połączenia. Ale istotne z punktu widzenia obecnie Tegel i przyszłościowo BER było to, iż AB, będąc największym przewoźnikiem oferuje loty długodystansowe i to właśnie rozwój tych połączeń miał być podstawą nowej strategii. Berlińskie porty lotnicze razem (TXL i SXF) pod względem liczby pasażerów ustępują tylko FRA i MUC. Mimo to siatka połączeń długodystansowych z Berlina jest zdecydowanie mniejsza niż w przypadku tych dwóch lotnisk. AB zapewniał połączenia głównie do USA i Karaiby, a w ostatnich tygodniach znacząco ją rozbudowywał. I to właśnie te połączenia miały być podstawą nowej strategii AB. W przypadku gdy LH nie jest zainteresowana posiadaniem więcej hubów niż ma ich obecnie, pozostaje zadać sobie pytanie, czy pojawi się przewoźnik, który będzie chciał rozwijać tutaj swój hub, czy może jednak lukę wypełnią pozostali już obecni gracze. A także kto wypełni lukę na trasach długodystansowych z Berlina. Czy może będzie to Norwegian, a może jednak Eurowings, który przecież operuje już w kierunku USA i Karaibów z Kolnii/Bonn? Bo to, że luka ta zostanie wypełniona jest bardziej niż pewne, a jak pokazuje przypadek węgierskiego Malevu - nawet z nawiązką.

 

Jedno jest pewne, upadek tak wielkiej linii lotniczej jest dużym wydarzeniem. W nadchodzących dniach dowiemy się jaki jest finał rozmów zainteresowanych stron. Z pewnością czeka nas jeszcze ostrzejsza walka między przewoźnikami o podział bardzo ważnego tortu jakim jest niemiecki rynek lotniczy.

 

 

Ewa Stopyra

Analityk niemieckiego rynku lotniczego

 

 

 

 

Tagi:

Air Berlin | Finanse | Konkurencja | Lotnisko | Oferowanie | Pomoc | Popyt | Praca | Prawo | Umowa | Upadłość


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony