INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Publikacje


Przejściowe kłopoty Ryanaira czy kryzys taniego latania?

Krzysztof Loga-Sowiński, 2017-10-03
     

18 tysięcy odwołanych rejsów. Wielotysięczne zachęty dla pilotów. 40 euro dla każdego poszkodowanego pasażera. Oto obraz Ryanaira w kryzysie, a może początek końca modelu tanich linii lotniczych?

 

Mija już prawie trzy tygodnie, od kiedy Ryanair ogłosił odwołanie 2 tysięcy rejsów. Miało to odczuć na własnej skórze ok. 400 tysięcy pasażerów. Początkowo irlandzki przewoźnik twierdził, że przyczyną odwołań jest konieczność przywrócenia przyzwoitej punktualności, która ucierpiała z powodu strajków kontrolerów lotniczych, złej pogody oraz błędnego planowania czasu pracy załóg lotniczych. Jednak w ostatnich dniach przewoźnik ogłosił, że ogranicza swoje operacje do końca marca 2018 roku wycofując z siatki połączeń 25 samolotów. Z kolei od kwietnia przyszłego roku będzie wykorzystywał o 10 samolotów mniej niż zaplanował. Ocenia się, że przewoźnik odwoła 18 tysięcy lotów. Informacje te skłaniają do przyjęcia tezy, że Ryanair ma po prostu za mało pilotów do zrealizowania zaplanowanego rozkładu rejsów. Potwierdza to informacja prasowa przewoźnika, która podaje, że zostaną zmienione zarówno zasady układania czasu pracy pilotów, jak i ich rekrutacji. Jednocześnie Ryanair przyzna załogom kokpitowym dodatki finansowe w wysokości 5 albo 10 tysięcy euro w zależności od pełnionego stanowiska. Ten bonus motywacyjny będzie obowiązywać w bazach przewoźnika w Dublinie, Londynie-Stansted, Berlinie i Frankfurcie.

 

Masowe odwoływanie rejsów spowodowało już reakcję brytyjskiej Civil Aviation Authority (CAA), hiszpańskiej Direccin General de Aviación Civil (DGAC) oraz polskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC). Wszystkie te agendy rządowe przypominają pasażerom o ich prawach i ostrzegają, że niektóre działania i decyzje Ryanaira są niezgodne z europejskimi przepisami. Prawdopodobnie te głosy skłoniły irlandzkiego przewoźnika do przyznania wszystkim pasażerom z odwołanych rejsów voucherów o wartości 40 euro niezależnie od innych należnych im odszkodowań. Wobec obecnego kryzysu Ryanair ogłosił też, że rezygnuje z ubiegania się o przejęcie wystawionej na sprzedaż Alitalii.

 

Wielu komentatorów twierdzi, że wszystkie te zdarzenia dowodzą osiągnięcia przez Ryanair limitu możliwości rozwoju. Padają stwierdzenia, że jego model biznesowy wyczerpał się. Inni wieszczą kres taniego latania i cieszą się, że złe traktowanie pracowników i upokarzanie pasażerów wreszcie się skończy.

 

Czy rzeczywiście formuła Low Cost Carrier (LCC) czy jak wolą sami tani przewoźnicy Low Fare Airline (LFA) wyczerpuje się?

 

Wyjdźmy na chwilę z ogródka Ryanaira i spójrzmy na branżę lotniczą szerzej. W Europie powstają nowe inicjatywy LCC takie jak Joon Grupy Air France/KLM czy Level IAG. Norwegian wreszcie uzyskał zgodę Federal Aviation Administration (FAA) i może swobodnie latać do USA. Z kolei Easyjet, bliski rywal Ryanaira, w sierpniu br. ogłosił nabór na 450 pilotów samolotów Airbus. A do tego easyJet uruchamia nową platformę rezerwacyjną, która pozwoli pasażerom na kupno biletów na przeloty partnerskimi liniami. Przewoźnik będzie oferował sprzedaż biletów w imieniu swoich partnerów Norwegian i kanadyjskiej linii WestJet na połączenia dalekodystansowe z Londynu-Gatwick. W Stanach Zjednoczonych prawzór Ryanaira, czyli Southwest Airlines nadal się rozwija, a jego pasmo sukcesów trwa nieprzerwanie od 1971 roku. W Azji model LCC też ma się nieźle. Marże operacyjne tanich linii lotniczych są zazwyczaj dwucyfrowe i prawie zawsze przewyższają ten sam wskaźnik liczony dla przewoźników tradycyjnych. Globalnie nie widać trendu zapowiadającego kres modelu LCC, więc można śmiało odrzucić tezę, jakoby kłopoty Ryanaira były wynikiem zmian zachodzących w całej branży lotniczej. To z kolei zmusza nas do powrotu do irlandzkiego przewoźnika i odpowiedzi na pytanie czy jego wpadka jest początkiem trendu, czy też po prostu wynikiem jego unikalnej sytuacji?

 

Patrząc z punktu widzenia tradycyjnej ekonomii, to co przytrafiło się Ryanairowi jest bardzo proste do wytłumaczenia. Irlandczycy zderzyli się z rynkowym ograniczeniem zasobów, czyli podstawowym prawem ekonomii. Remedium dla tego problemu jest oczywiste. Należy zapłacić wyższą cenę. Kłopot Ryanaira polega jednak na tym, że tym zasobem nie jest paliwo, ale piloci B737. Zasobu tego nie da się szybko uzupełnić płacąc po prostu więcej, bo sam proces pozyskiwania kapitanów i pierwszych oficerów musi zabrać trochę czasu. Ponadto w przypadku pracowników mamy do czynienia z uczestnikami rynku, którzy - jak dowodzą zwolennicy ekonomii behawioralnej - nie zawsze kierują się tylko i wyłącznie racjonalną kalkulacją zysków i strat.

 

Trudno podejrzewać, żeby największa pasażerska linia Europy nie znała tych elementarnych zasad gospodarki. Coś jednak poszło nie tak i Ryanair przeoczył zmieniające się warunki na rynku. Na to zaślepienie złożyć się mogło kilka przyczyn.

 

Po pierwsze poczucie nieomylności, potwierdzone niewątpliwie wielkim sukcesem biznesowym przewoźnika ze Swords.

 

Po drugie długoletnie przyzwyczajenie, że rynek pilotów B737 jest rynkiem pracodawcy, co w powiązaniu z pierwszą przyczyną nie pozwoliło na zbudowanie mechanizmów wczesnego ostrzegania.

 

Po trzecie sposób zatrudniania pilotów. Znaczna część personelu kokpitowego Ryanaira jest angażowana za pośrednictwem zewnętrznych firm rekrutujących. Zapewne Ryanair polega na nich zbierając informacje o potencjalnej ilości dostępnych pilotów. Dane takie mogły być po prostu nieaktualne albo przekazane z opóźnieniem.

 

Po czwarte brak strategicznego namysłu. O ile futurystyczne wizje są silną stroną prezesa Michaela O`Leary, to chyba zabrakło wśród jego zespołu osób, które umiałyby przykuć jego uwagę do strategii na najbliższe lata. Nie zastanawiano się jak spożytkować „dywidendę paliwową”, czyli niskie ceny paliwa. Może zamiast skupiać się na maksymalizowaniu zwrotu z inwestycji należało przekonać akcjonariuszy, że ważniejsze jest ograniczenie ryzyka, jakim okazała się zbyt agresywna polityka zatrudniania załóg lotniczych. 

 

Czy podobny kryzys może spotkać inne linie LCC początkując koniec okresu ich pomyślności i dobrobytu?

 

Wydaje się to mało prawdopodobne. Patrząc na Southwest Airlines, największego operatora samolotów B737 (ok. 700 sztuk), nie ma chyba takich obaw. 8,5 tysiąca pilotów tego przewoźnika zrzeszona w Southwest Airlines Pilots` Association (SWAPA) od prawie 40 lat skutecznie dogaduje się z pracodawcą. Z kolei Europejskie linie LFA stosują mniej agresywną od Ryanaira politykę kadrową. Natomiast tym wszystkim, którzy będą chcieli iść jego drogą mogą już na to nie pozwolić warunki rynkowe albo wnioski ze srogiej nauczki, jaką dziś dostają Irlandczycy. 

 

Na koniec kilka słów do nostalgicznie nastawionych romantyków. Cieszą się oni z ambarasu Ryanaira, bo według nich, sposób prowadzenia biznesu przez przewoźnika upokarza pasażerów i pracowników. Po czym przywołują wspaniałe lata, kiedy to na niebie królował Pan Am i Swissair a na ich pokładach wygoda i niczym niezmącony spokój. Nie mówią jednak, jak można przewieść 120 milionów ludzi jednocześnie ich upokarzając? Nie wspominają też, że Pan Am i Swissair nie przewożą i nie zatrudniają dziś już nikogo. Powstanie linii LCC nie uczyniło naszego świata lepszym, ale stał się on na pewno bardziej dostępny.

 

 

Krzysztof Loga-Sowiński

 

 

 

 

Tagi:

Koszty | Kryzys | Nabór | Odszkodowanie | Odwołane loty | Pasażer | Pilot | Popyt | Praca | Ryanair | Strategia | Tanie linie


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony