INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Publikacje


Trwa zamieszanie wokół prywatyzacji LOT-u

2011-06-29
     

Od połowy poprzedniej dekady eksperci powtarzają, że jedynym ratunkiem dla LOT-u jest prywatyzacja i sprzedaż Spółki inwestorowi branżowemu. Wejście LOT-u do Aliansu Star i podpisanie umowy strategicznej z Lufthansą pozwoliło jedynie „kupić” kilka w miarę spokojnych lat niezbędnych na przygotowanie i przeprowadzenie tego procesu.

 

 „Od zawsze” wiadomo było, że tak naprawdę tylko jeden z trzech gigantów europejskich może zapewnić LOT-owi mocną pozycję w regionie i szanse na rozwój. Oczywiste było też, że zdecydowanym faworytem w wyścigu o LOT była Lufthansa
i kluczowe znaczenie miało zgromadzenie jak najsilniejszych argumentów strategicznych w ewentualnych negocjacjach z tą linią – nie wykluczając, ze zrozumiałych względów, innych scenariuszy.

 

Intelektualnie sytuacja więc była dość prosta. Wygląda jednak na to, ze ostatnie sześć lat zostało zmarnowane a sytuacja finansowa i strategiczna Spółki jest coraz gorsza.

 

W drugiej połowie roku 2005 Zarząd LOT-u w porozumieniu z Ministerstwem Skarbu uruchomił przygotowanie procesu wejścia Spółki na giełdę. Pod koniec roku był
on już dość zaawansowany. Wydawał się być sensownym wstępem do prawdziwej prywatyzacji LOT-u.  

 

Zmiana ekipy rządowej i odwołanie Zarządu LOT-u zatrzymało wszelkie działania prywatyzacyjne. Jeden z prezesów LOT-u stracił stanowisko, gdy stwierdził,
że prawdopodobnie LOT musi mieć inwestora branżowego a Lufthansa jest bardzo poważną opcją. W tym okresie Spółka przygotowywała strategię, która miała dać
jej mocną pozycje rynkową, jako niezależnej i zdolnej do konkurowania z gigantami linii lotniczej. Dla ekspertów były to niestety tylko marzenia albo mówiąc brutalniej mrzonki.

 

Kolejna zmiana rządu pod koniec roku 2007 dała nadzieję na powrót normalności
i pogodzenie się z oczywistościami biznesowymi. Należy przyznać, że nowy Zarząd LOT-u i Ministerstwo Skarbu mieli pecha, bo po upływie 8-10 miesięcy od przejęcia przez nich odpowiedzialności za Spółkę zaczął się ostry kryzys na rynku lotniczym. Dodatkowo pod koniec roku 2008 Lufthansa kupiła Austrian, głównego konkurenta LOT-u do roli lidera w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Gdyby Ministerstwo Skarbu i Zarządy LOT-u działały konsekwentnie i w oparciu
o przesłanki biznesowe to Spółka mogłaby wejść do gry prywatyzacyjnej przed przewoźnikiem austriackim. Szanse na sukces byłyby wtedy zdecydowanie większe.

 

Najlepszym okresem na prywatyzację LOT-u były lata 2006-2007, do początku roku 2008. Czas kryzysu rynkowego można było jednak wykorzystać na przygotowanie procesu tak, aby mógł być on uruchomiony na przykład na początku roku 2010.

 

Tymczasem w połowie 2009 rozpoczęła się tak zwana restrukturyzacja LOT-u,
której cele nie wydawały się ściśle powiązane z prywatyzacją, jako zdecydowanym priorytetem dla Spółki. Proces ten nie doprowadził też do istotnej poprawy wyników finansowych LOT-u, który praktycznie przejadł już wszystkie zgromadzone aktywa.

 

Co kilka miesięcy przedstawiciele Ministerstwa Skarbu zapowiadali szybkie uruchomienie procesu prywatyzacyjnego. Zawsze kończyło się tylko na zapowiedziach. Nie zmieniono nawet zapisów specjalnej ustawy o PLL LOT, które nakazują Skarbowi Państwa utrzymywanie pakietu kontrolnego Spółki.

 

Kilka dni temu Dziennik Gazeta Prawna poinformowała, że nie ma już inwestorów branżowych zainteresowanych przejęciem LOT-u. Należy chyba domniemywać,
że źródła tej informacji znajdują się w Ministerstwie Skarbu a więc są godne zaufania. Nawet pobieżna analiza tego, co przekazał DGP wprawia nieomal w osłupienie.

 

Zgodnie z wieloletnią, międzynarodowa praktyką jedynym sposobem przekonania
się czy i na jakich warunkach można przeprowadzić sprzedaż linii lotniczej inwestorowi branżowemu jest formalne uruchomienie procesu prywatyzacyjnego. Na przykład
rząd austriacki wysłał zaproszenie do składania ofert do kilkudziesięciu linii lotniczych. Tymczasem najwyraźniej Ministerstwo Skarbu próbuje „sondować” inwestorów
tak, aby sam proces prywatyzacyjny miał raczej formalny charakter a sukces
był z góry zagwarantowany.

 

Naszym zdaniem taka droga prowadzi do nikąd. Żadna poważna linia nie określi precyzyjnie swojego ostatecznego stanowiska w trakcie nieformalnych kontaktów. Dopiero oficjalny proces składania ofert wprowadza element konkurencyjny, presję,
że nie wejście do gry może doprowadzić do sukcesu konkurenta. W nieformalnych kontaktach takiej presji nie ma a niektórzy gracze mogą prowadzić wygodna dla nich grę na zwłokę – upływ czasu powodować może bowiem osłabienie pozycji oferenta.

 

Tu dochodzimy do kolejnych dziwnych nieco informacji znajdujących się w przywoływanym już artykule. Podobno grupa Air France/KLM stawia, jako warunek budowę w Polsce nowego centralnego portu lotniczego. Naszym zdaniem nie można go traktować jako oficjalne, twarde żądanie ze strony tej grupy. Jeżeli jednak miałoby taki charakter to byłaby to świetna wiadomość dla LOT-u i Ministerstwa Skarbu. Oznaczałyby bowiem, że Air France/KLM widzi wspaniałą przyszłość przed Spółką
i jest gotowa zainwestować kilka miliardów dolarów w zakup 25-30 samolotów dalekiego zasięgu dla naszego przewoźnika. Tylko bowiem w takiej sytuacji stawiane żądanie miałoby sens. 

 

Kolejne informacje mają raczej charakter humorystyczny. Tureckie linie lotnicze
nie chcą brać udziału w prywatyzacji LOT-u nie dlatego, że miałyby problem
z przepisami unijnymi ale dlatego, że nie chcą płacić za zaangażowanie
się w konflikt handlowy z partnerem aliansowym - Lufthansą.

 

Dla chińskim linii lotniczych Air China, głównym partnerem handlowym
nie tylko w naszym regionie, ale w całej Europie jest grupa Lufthansa/Swiss/Austrian.
Musiałoby to się zmienić po zakupie LOT-u. I to jest główny powód braku realnego zainteresowania ze strony tej linii a nie problemy firmy COVAC.

 

Należy też przypomnieć, że z naszego punktu widzenia żadna z tych dwóch linii
nie nadaje się na branżowego inwestora dla LOT-u.

 

Tureckie linie zgłosiły się z dość poważną ofertą na zakup Austrian - pomimo przepisów unijnych. Rząd austriacki wyeliminował tę ofertę z „przyczyn formalnych”, kierując
się jednak tak naprawdę czystą logiką biznesową.  

 

Przyszłość LOT-u będzie miała olbrzymi wpływ na cały polski rynek lotniczy. Smutny koniec polskiego przemysłu stoczniowego oznaczał zniknięcie dziesiątków tysięcy miejsc pracy i upadek wielu kooperujących z nim firm. Ewentualna degradacja strategiczna LOT-u do roli małej „warszawskiej” linii lotniczej zdecydowanie osłabi polski system transportu lotniczego. Nie będzie chyba przesada stwierdzenie, że odbiłoby
się to negatywnie na całej polskiej gospodarce.

 

Polska opinia publiczna nigdy nie dowiedziała się kto tak naprawdę odpowiada
za upadek polskich stoczni. Przekonała się jednak, że nasze Państwo nie jest dobrym właścicielem. Podejmując kluczowe decyzje dotyczące swoich firm zbyt często kieruje się innymi względami niż biznesowe. Niestety coraz wyraźniej widać, że podobna sytuacja dotyczy też LOT-u.

 

 

Marek Serafin  

PRTL.pl

 

Zdjęcie: Piotr Piekut, www.epwa.pl
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi:

Finanse | Inwestycje | LOT | Ministerstwo Skarbu | Prawo | Umowa


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony