Komentarz tygodnia 18.01-24.01.2013

2013-01-25
 Drukuj

Lotnisko w Modlinie zamknięte aż do wiosny

Jest już pewne, że port w Modlinie zacznie przyjmować duże samoloty pasażerskie dopiero na wiosnę 2013.

 

Warto spróbować ustalić, jakie to będzie miało skutki dla rynku lotniczego w szeroko rozumianej aglomeracji warszawskiej.

 

Niewątpliwie najbardziej poszkodowanym jest sam port w Modlinie. Po kilku miesiącach sezonu letniego odniósł niewątpliwy sukces. Stał się największym lotniskiem tanich linii w Polsce.

 

W listopadzie 2012, awansował na czwarte miejsce w Polsce pod względem ilości obsłużonych pasażerów. Wydawało się, że w sezonie lato 2013 zbliży się do swojej maksymalnej przepustowości i konieczne będą „przymiarki” do rozbudowy powierzchni terminalowej.

 

Wyłączenie portu z użytkowania to nie tylko wielomilionowe straty finansowe, które chyba tylko częściowo mogą być pokryte przez odszkodowania wypłacone przez wykonawcę pasa startowego. To również rodząca się niepewność, co do przyszłych planów jego głównych użytkowników.

 

Prawie na pewno może liczyć na „lojalność” Ryanaira, choć będzie ona miała swój wymiar finansowy.

 

Bardziej niepewne są zamiary Wizz Air-a. Przewoźnik ten stara się zdecydowanie poprawiać rentowność swoich rejsów w Polsce poprzez racjonalizację oferowania. Tymczasem w Modlinie musiał zmierzyć się z bardzo agresywną konkurencją irlandzkiego przewoźnika, który walczy o dominację w tym porcie. Dodatkowy aspekt, który może skłonić Wizz Air do modyfikacji swoich planów, dotyczących sposobu obsługi aglomeracji warszawskiej, to niepewność, co do przyszłości LOT-u.

 

Dwie tanie linie, które przeniosły się z Modlina do portu Chopina raczej nie powinny narzekać na obecną sytuację. Korzystają obecnie ze zdecydowanie lepiej położonego portu.

 

One same oraz ich pasażerowie musza płacić znacznie wyższe opłaty lotniskowe, ale mogą raczej liczyć na istotne rekompensaty finansowe ze strony portu w Modlinie.

 

Obecna sytuacja zwiększa też ich „elastyczność strategiczną” związaną z niepewnością, co do przyszłości LOT-u.

 

Dla portu Chopina obecna sytuacja jest jednoznacznie korzystna. W najniższym sezonie przewozowym uzyskał źródło znacznych, dodatkowych przychodów.

 

A jakie znaczenie zamknięcie Modlina ma dla pasażerów tanich linii?

Z punktu widzenia produktowego mogą korzystać z lepiej położonego i lepiej wyposażonego lotniska.

 

Jeżeli chodzi natomiast o poziomy taryf to sytuacja jest bardziej skomplikowana.

Tu tak na prawdę decyduje sytuacja popytowa i konkurencyjna (na niektórych trasach) z liniami tradycyjnymi.

 

Wydaje się, że w obecnym, najniższym sezonie przewozowym stosowane taryfy nie mogą raczej być znacząco wyższe od cen, które były stosowane w porcie modlińskim. Sytuacja może ulec zmianie za kilka miesięcy, kiedy wzrośnie sezonowo popyt, a dodatkowo, najprawdopodobniej, osłabnie pozycja rynkowa LOT-u. Tanie linie mogą wtedy liczyć na przejęcie przynajmniej tej części bardzo wrażliwego cenowo ruchu, który z różnych powodów nie chciał korzystać z lotniska w Modlinie.

 

Problemy techniczne Dreamlinerów szansą dla LOT-u?

Stwierdzenie w tytule nie jest aż tak absurdalne, jak mogłoby się wydawać. Obecna sytuacja daje najprawdopodobniej szansę LOT-owi na częściową renegocjację obecnego kontraktu.

 

Chodzi tu, przede wszystkim, o liczbę zamówionych samolotów i terminy ich dostaw.

 

Jak wiadomo kontrakt z Boeingiem opiewa na zakup 8 samolotów B787. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby LOT w swojej obecnej sytuacji finansowej i rynkowej był w stanie sensownie wykorzystać wszystkie zamówione samoloty B787.

 

Jak już wielokrotnie pisaliśmy plany „podboju Azji” są zupełnie nierealne. LOT planuje, a właściwie jest zmuszony, znacznie zmniejszyć siatkę połączeń średniego zasięgu, ograniczając się przede wszystkim do punktów o największym potencjale ruchu.

 

Tymczasem, w zdecydowanej większości, są to miasta, które mają bezpośrednie połączenia do najważniejszych aglomeracji w Azji. Aby pozyskać znaczne ilości ruchu tranzytowego do Azji LOT musiałby nie zmniejszać, ale rozwijać siatkę połączeń europejskich.

 

W obecnej sytuacji LOT może starać się jedynie utrzymać siatkę połączeń do Ameryki Północnej, gdyż tam jest znacznie większy potencjał ruchu bezpośredniego - pomiędzy Polską a USA i Kanadą. Większe są też szanse na pozyskiwanie ruchu tranzytowego z Ukrainy, krajów bałtyckich oraz niektórych państw w Europie Środkowej.

 

LOT nie musiałby całkowicie rezygnować z zakupu trzech czy nawet czterech Dreamlinerów. Mógłby część zamówienia przekształcić w tak zwane opcje.

 

Oczywiście ewentualne zmniejszenie zamówienia na B787 powinno być wynikiem analiz strategicznych dotyczących „nowego LOT-u”.

 

Wydaje się, że na razie prace analityczne dotyczą, przede wszystkim, form prawnych i organizacyjnych, które miałyby umożliwić przekształcenie LOT-u w nową organizację.

 

Naszym zdaniem ważniejsze od tego jest określenia, jaka ma być strategia rynkowa tej nowej linii lotniczej.    

 

 

Marek Serafin

PRTL.pl

 

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl