ROZMOWA PRTL.pl

2013-01-29
 Drukuj

Oferta lubelskiego lotniska dokładnie pokrywa się z naszą w sensie dostępnych destynacji (uwzględniając bliskość lotnisk w Manchesterze i Liverpoolu oraz portów Oslo: Rygge i Torp), więc dla pasażera ważne będzie, co oferuje dany przewoźnik - mówi Prezes Zarządu Portu Lotniczego „Rzeszów-Jasionka” Stanisław Nowak w rozmowie z Anną Jakubczyk z PRTL.pl

 

Anna Jakubczyk: Czy jest Pan zadowolony z wyników w roku 2012?

 

Stanisław Nowak: Trudno byłoby być niezadowolonym z roku, w którym oddaliśmy do użytku dla pasażerów nowy terminal, a w dodatku udało się przekroczyć magiczną barierę pół miliona obsłużonych podróżnych. Mogę więc śmiało powiedzieć, że z 2012 roku, który przyniósł nam w sumie rekordowe 565 tys. pasażerów jestem bardzo zadowolony, chociaż oczywiście mogło być lepiej. Mówię to przede wszystkim z uwagi na upadek OLT Express, czyli przewoźnika, dla którego Rzeszów był jednym z wyznaczonych portów bazowych z 7 destynacjami i prawie 20 planowanymi rotacjami tygodniowo. Pełni szczęścia zatem nie doczekaliśmy, ale i tak udało się obronić znaczące wzrosty w ruchu pasażerskim. Docenili to zresztą pasażerowie i internauci, bowiem zostaliśmy laureatami m.in. organizowanego przez portal Pasażer.com konkursu „Przyjazne Lotnisko”, w którym głosy oddało ponad 20 tys. osób.

 

Ryanair jest najważniejszym, z punktu widzenia ilości pasażerów, użytkownikiem waszego portu. Jak Pan ocenia obecną współpracę z tym przewoźnikiem?

 

Współpraca układa się bardzo dobrze, o czym świadczy choćby to, że od sezonu letniego Ryanair ogłosił trzy nowe kierunki z Rzeszowa: Glasgow, Trapani i Oslo zwiększając jednocześnie liczbę oferowanych tras do 11. Jak na Port znajdujący się w kategorii małych portów regionalnych uważam to za całkiem niezłe osiągnięcie. Oczywiście, dzięki tym działaniom Ryanair staje się jeszcze bardziej znaczącym przewoźnikiem w Jasionce, aczkolwiek nie oznacza to, że zaprzestajemy pracy nad pozyskaniem innych przewoźników. Ten proces toczy się nieustannie.

 

Czy uważa Pan, że nowo-otwarty port w Lublinie jest waszym konkurentem?

 

Pytanie powinno chyba brzmieć: czy Port w Lublinie uważa się za konkurencję dla Rzeszowa? Myślę, że można to rozpatrywać jedynie przez pryzmat częściowo nakładających się na siebie tzw. stref oddziaływania lotnisk. W tym momencie oferta lubelskiego lotniska dokładnie pokrywa się z naszą w sensie dostępnych destynacji (uwzględniając bliskość lotnisk w Manchesterze i Liverpoolu oraz portów Oslo: Rygge i Torp), więc dla pasażera ważne będzie, co oferuje dany przewoźnik, bo fakt chęci korzystania z najbliżej położonego lotniska jest raczej oczywisty. Sądzę, że – patrząc choćby na przykład Krakowa i Katowic – dwa lotniska położone niedaleko siebie są w stanie dobrze funkcjonować, oczywiście pod warunkiem, że pokażą ofertę interesującą dla pasażerów.

 

Jakie są Pana oczekiwania w odniesieniu do roku 2013, szczególnie jeżeli chodzi o rozwój ruchu?

 

Powinniśmy zachować dwucyfrową wartość wzrostu ruchu lotniczego, ale nie pokuszę się o konkretną prognozę, bo zwyczajnie jest jeszcze na to za wcześnie. Dużo, a nawet bardzo dużo zależeć będzie od bieżącej sytuacji na rynku przewoźników, a także rynku czarterowym, bowiem wiemy dobrze, że wahania potrafią pojawić się w niemal każdym momencie przysparzając lotnisku (i potencjalnym pasażerom) rozmaitych problemów. Jestem jednak optymistą i na dopiero rozpoczęty rok patrzę bez specjalnych obaw.

 

Czy system transportu na lotnisko z miasta i regionu jest już Pana zdaniem optymalny, czy też można coś w nim jeszcze poprawić?

 

Wokół lotniska toczy się obecnie wielka inwestycja, jaką jest budowa autostrady A4 oraz zintegrowanego z nią węzła obwodowego w Rzeszowie. Zakończenie tych prac znacząco poprawi i tak nienajgorszą już dostępność lotniska pod kątem ruchu samochodowego. Co do kwestii możliwości kolejowego połączenia Portu w Jasionce z Rzeszowem, temat jest nieco bardziej skomplikowany, ponieważ nie ma tu jednego ciała decyzyjnego, a i z dostępnością środków nie jest łatwo. Wiem jednak, że sprawa była już podejmowana przez przedstawicieli zarówno samorządu, jak i kolei, zatem trzymamy kciuki.

 

Czy w najbliższych 3÷5-ciu latach planowane są jeszcze jakieś nowe inwestycje w porcie?

 

Tak, ich główny ciężar ogniskuje się na poprawie infrastruktury lotniska. W budowie jest m.in. zaplecze techniczne dla sprzętu lotniskowego, dwa hangary dla samolotów wraz z płytami przedhangarowymi, a także modernizacja oświetlenia nawigacyjnego oraz części drogi startowej. Trwa również budowa drogi równoległej wraz z drogą szybkiego zejścia, która to inwestycja powinna być zakończona latem tego roku.

 

Czy w sezonie lato 2013 są szanse na nowe połączenia do Rzeszowa linii sieciowych lub tanich?

 

Szanse takie jak najbardziej istnieją, bowiem toczymy rozmowy, będące na bardzo zaawansowanym etapie, co do wejścia do Rzeszowa nowego przewoźnika z nową ofertą regularnych tras w ruchu pasażerskim. Za wcześnie jest jednak mówić o konkretach, bowiem negocjacji jeszcze nie zakończyliśmy.

 

Czy oczekuje Pan rozwoju ruchu charterowego z Waszego portu?

 

Jak wspomniałem wcześniej, jestem raczej spokojny, jeśli chodzi o rozwój segmentu czarterowego, chociaż mam świadomość, że jest to rynek dość wrażliwy – wspominając chociażby zamieszanie polityczne w krajach Afryki Północnej, które to spowodowało znaczące spadki zainteresowania wypoczynkiem w tamtych stronach. Jeśli jednak sytuacja będzie stabilna, myślę, że nie powinniśmy się specjalnie obawiać o wzrost liczby pasażerów. Mówię to choćby dlatego, że touroperatorzy jak Itaka, Wezyr, TUI, Rainbow czy Grecos prowadzą już sprzedaż na nowe trasy czarterowe z Rzeszowa, m.in. Burgas, Chania, Majorka, Gran Canaria, Bodrum, Kos. Mam nadzieję, że zarówno na nowe, jak i istniejące kierunki będzie wielu chętnych. W końcu każdy potrzebuje wakacji.

 

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl