ROZMOWA PRTL.pl

2014-03-11
 Drukuj

Kontynuujemy naszą strategię związaną ze wsparciem rozwoju regionów, jednak z zastrzeżeniem, że połączenia realizowane z portów regionalnych muszą być rentowne lub takie staną się wkrótce. Jest to związane z bieżącą sytuacją naszej firmy, która odnotowała na koniec 2013 r. stratę i nie może sobie pozwolić na jej utrzymanie lub zwiększanie - mówi Tomasz Balcerzak prezes linii lotniczej Eurolot w rozmowie z Anną Jakubczyk z PRTL.pl

 

Anna Jakubczyk: Jakie będą wyniki Eurolotu za 2013, a jakie planuje Pan na koniec 2014?

 

Tomasz Balcerzak: Rok 2013 r. zakończymy stratą, będzie ona jednak niższa niż w roku 2012. Czekamy na audyt zewnętrzny i dlatego nie chciałbym teraz przywoływać konkretnych liczb. Cieszy mnie jednak trend wzrostowy i moim zadaniem powinniśmy i będziemy go utrzymywać, aby jak najszybciej przekroczyć próg rentowności. Moją ambicją jest osiągnąć ten próg na koniec roku 2014, ale mam świadomość, że zależy to od wielu czynników: m.in. kursu walut, cen paliwa. Dużo również będzie zależeć od rzeczywistej wysokości ubiegłorocznej straty oraz otoczenia rynkowego. To, co z pewnością mogę zapowiedzieć to różne ciekawe projekty, które jeszcze nie były realizowane przez Eurolot, a mają szansę przynieść pozytywne efekty, które przyczynią się do przekroczenia progu rentowności.

 

W jaki sposób planuje Pan poprawić sytuację finansową Eurolotu?

 

Pierwszoplanowym elementem programu naprawczego Eurolotu będzie ustabilizowanie współpracy z PLL LOT. Będziemy dążyć do przedłużenia obecnej umowy typu ACMI, bo jest ona podpisana tylko do końca sezonu zimowego i dotyczy pięciu samolotów. Obecnie trwają rozmowy na temat przedłużenia tej umowy przynajmniej na okres letni – w tej chwili jest mowa o minimum 6 samolotach eksploatowanych w ramach siatki połączeń LOTu. Po zakończeniu tego etapu będziemy wiedzieć, iloma dysponujemy samolotami do realizacji połączeń własnej siatki połączeń. Drugim elementem będzie podpisanie z PLL LOT umowy typu codeshare aby wzmocnić nasze możliwości sprzedażowe. W ciągu najbliższych miesięcy planujemy również wspólnie z PLL LOT inne ciekawe projekty, co do których nie chcę się na razie wypowiadać, ale jestem przekonany, że zostaną pozytywnie odebrane przez rynek oraz będą generować przychody. Planujemy również wynajem naszych samolotów w formule ACMI innym operatorom oraz współpracę czarterową z biurami podróży. Z biurami turystycznymi prowadzimy już rozmowy i jeżeli będzie taka potrzeba, to pozyskamy na rynku na określony czas samoloty w konfiguracji około 180 foteli.

 

Co z zamówionymi, a do tej pory nie odebranymi Bombardierami? Jaki jest harmonogram włączania ich do eksploatacji?

 

Zgodnie z umową z Bombardierem odebraliśmy 8 samolotów Q400 NextGen. Dodatkowo mieliśmy opcję na 6 dodatkowych maszyn. Z tej puli wzięliśmy jeszcze 3 – obecnie nasza flota liczy 11 Bombardierów Q400. Po zakończeniu analizy naszej siatki połączeń i podpisaniu umowy z PLL LOT określimy, ile samolotów jest nam w rzeczywistości potrzebnych i wtedy podejmiemy decyzję co zrobimy z opcją na 3 pozostałe samoloty. Taką decyzję podejmiemy do końca marca i jest to uzgodnione z producentem samolotów.

 

Jak będzie wyglądała siatka połączeń - czy wcześniej ogłaszane kierunki ulegną modyfikacji? Z których połączeń Pan zrezygnuje? Jakie było kryterium podejmowania decyzji?

 

Połączenia bieżącej siatki połączeń Eurolotu są poddawanie analizie w kontekście rentowności Eurolotu. W stosunku do tych, które ani obecnie, ani w przyszłości nie mają szans osiągnąć rentowności będziemy podejmować możliwe działania, łącznie z ich odwołaniem. Przy otwieraniu połączeń bierze się pod uwagę prognozy rynku. Te, które rozważano kilka miesięcy temu, były moim zdaniem dość optymistyczne. Obecnie widzimy rzeczywiste zainteresowanie pasażerów oraz zaktualizowane prognozy, które w stosunku do części połączeń nie są aż tak optymistyczne. Oczywiście, są też połączenia, które zaskoczyły nas pozytywnie. Czasami jest również tak, że połączenie jest nierentowne bo godziny startu i lądowania lub dni, w których się odbywają są niewygodne dla pasażerów.

 

Przy określaniu rentowności połączenia lotniczego bierze się pod uwagę kilka kryteriów. Pierwsze to pokrycie kosztów zmiennych, które wiążą się podjęciem decyzji, czy samolot może wystartować i pokryć koszty paliwa, przelotów, lądowania i przewozu pasażerów. Jeśli połączenie nie pokrywa tego rodzaju kosztów to nie ma sensu podrywać samolotu. Drugie kryterium to pokrycie kosztów stałych, takich jak na przykład rata leasingowa. Jeżeli połączenie pokrywa oba koszty, to jest to sytuacja komfortowa. Jest też kryterium „kontrybucji operacyjnej”. Czasami połączenie może nie być rentowne samo z siebie, ale wnosi pozytywny efekt dla pozostałych połączeń, na przykład dowożąc pasażerów i również bierzemy to pod uwagę. Czasami trzeba brać pod uwagę względy operacyjne związane na przykład z przebazowaniem samolotu na inne lotnisko. Niektóre połączenia są stworzone właśnie po to, żeby była możliwość sprzedaży biletów na przelot, który i tak musi się odbyć. Kolejnym elementem, który również bierzemy pod uwagę jest wpływ na rozwój regionu i współpraca z samorządem lub lotniskiem.

 

Czy Eurolot ogólnie zmniejsza liczbę realizowanych operacji, czy będą ogłaszane nowe połączenia?

 

To będzie proces równoległy, polegający na tym, że nierentowne połączenia będą odwoływane bądź korygowane. Równolegle będziemy wprowadzać nowe połączenia, również z Warszawy. Dopóki proces ewaluacji siatki połączeń nie zostanie zakończony, nie będziemy udzielać więcej informacji.

 

Samoloty, które nie latają, nie zarabiają. Co się stanie z flotą Eurolotu po cięciu połączeń?

 

Nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem. Decyzję, czy podrywać samolot do startu podejmuje się na podstawie analizy kosztów zmiennych – zatankowanego paliwa, przelotu i lądowania oraz obsługi pasażerów. Jeśli są pokryte – samolot startuje. Jeżeli nie, bierze się pod uwagę, w jakim czasie to połączenie może pokryć tego typu koszty. Jeżeli jest to akceptowalny czas z punktu widzenia linii lotniczej, to takie połączenie się uruchamia. Eurolotu w tej chwili nie stać, żeby czekać rok lub dwa, na to żeby jakieś połączenie stało się rentowne. Jednak oczywiście skupiamy nasze wysiłki aby żaden z samolotów nie stał. Poza naszą siatką mamy również połączenia realizowane dla LOTu. Zawsze istnieje również możliwość wynajęcia naszych samolotów na zewnątrz, dla innych operatorów.

 

Jak będzie wyglądała współpraca z lotniskami regionalnymi - czy ulegnie zmianie i natężeniu? Czy nie obawia się Pan negatywnej reakcji lotnisk, na których Eurolot tnie swoje operacje?

 

Stosujemy dużą transparentność jeżeli chodzi o przekazywanie informacji dotyczących tego, które połączenie mogą być korygowane lub odwoływane. Informujemy i będziemy na bieżąco informować porty lotnicze na temat naszych zamierzeń i wyników prowadzonej przez nas ewaluacji połączeń. Prace naszego zespołu są wspierane przez specjalistów z danego regionu, są wymieniane informacje i doświadczenia. Zastanawiamy się również, na ile modyfikacja dni i godzin przelotów może zwiększyć zainteresowanie pasażerów. Ta współpraca, polegająca na wymianie informacji powoduje, że nasze decyzje zostaną przyjęte ze zrozumieniem samorządów i portów regionalnych.

 

Jaka była reakcja lotnisk i samorządów na informację o ograniczeniu liczby operacji?

 

Nasze decyzje dotyczące modyfikacji siatki połączeń spotykają się w znacznej większości ze zrozumieniem. Bierze się to z woli dialogu i chęci wspólnego znalezienia rozwiązania. Jeżeli dochodzimy do wniosku, że dane połączenie powinno zostać usunięte, dzieje się to za wiedzą lotniska i samorządu. Znają powody naszej decyzji oraz, jestem o tym przekonany, mają poczucie, że ta decyzja została podjęta w ostateczności.

 

Dotychczas Eurolot mówił o swojej misji związanej z rozwojem regionów, a teraz ograniczacie połączenia na lotniska regionalne. Jak Pan to skomentuje?

 

Kontynuujemy naszą strategię związaną ze wsparciem rozwoju regionów, jednak z zastrzeżeniem, że połączenia realizowane z portów regionalnych muszą być rentowne lub takie staną się wkrótce. Jest to związane z bieżącą sytuacją naszej firmy, która odnotowała na koniec 2013 r. stratę i nie może sobie pozwolić na jej utrzymanie lub zwiększanie. Naszym celem nadrzędnym jest pozbycie się tej straty i na tym się skupiamy w pierwszym rzędzie. To oznacza, że w kilku przypadkach nie możemy czekać aż dane połączenie się na tyle rozbuduje, że będzie miało szansę stać się rentownym.

 

Czy ma Pan jakieś alternatywne propozycje dla lotnisk, na których Eurolot ograniczył operacje?

 

Zawsze szukamy alternatywy dla połączenia. Czasami jest to związane ze skorygowaniem siatki polegającym na zmianie godzin lub liczbą połączeń. Czasami istnieje możliwość zamiany portu docelowego, jeżeli w okolicach danego miasta jest kilka lotnisk. Prace naszego zespołu są wspierane przez specjalistów z danego regionu, są wymieniane informacje i doświadczenia. Jednak na niektórych lotniskach i dla niektórych połączeń trudno jest zaproponować alternatywę. Jeżeli dochodzimy do wniosku, że dane połączenie powinno zostać usunięte, dzieje się to za wiedzą lotniska i samorządu.

 

Jest Pan prezesem zarządu nowo-powołanego Polskiego Klubu Lotniczego. Jaką rolę, na polskiej „scenie lotniczej”to stowarzyszenie powinno Pana zdaniem odegrać?

 

Polski Klub Lotniczy jest platformą dyskusji, wymiany informacji i opinii oraz promocji problematyki lotniczej. Jest to również forum bezpośrednich spotkań i nawiązywania znajomości z różnymi ludźmi polskiej i międzynarodowej branży lotniczej. Myślę, że Polski Klub Lotniczy mając takie cele odegra znaczącą rolę w naszej branży zarówno z punktu widzenia indywidualnych osób jak i instytucji. Jednych jaki i drugich serdecznie zapraszam do członkostwa. Szersze informacje znajdują się na naszej stronie internetowej: www.pkl.org.pl.

 

 

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl