Rozmowa PRTL.pl

2014-06-17
 Drukuj

Każda linia lotnicza ma swoją strategię i swoją filozofię biznesu. Z jednej strony staramy się być zatem elastyczni, ale też przyświeca nam zasada, aby patrzeć na nasz biznes z odpowiednią dawką realizmu, szczególnie w kwestii zabezpieczenia naszej stabilności ekonomicznej - mówi Prezes Portu Lotniczego „Rzeszów-Jasionka” Stanisław Nowak w rozmowie z Markiem Serafinem z PRTL.pl

 

Marek Serafin: Jak Pan ocenia wyniki portu w roku 2013?

 

Stanisław Nowak: Zanotowaliśmy wzrost na poziomie 4 proc. w ruchu pasażerskim, więc nie mam wątpliwości, że ocena powinna być pozytywna. Wynik nie był może tak okazały jak w poprzednich latach, ale złożyło się nań kilka czynników, z których najistotniejszym była – niestety – aura. Przedłużająca się ubiegłoroczna zima i fatalne warunki pogodowe spowodowały, że na zakłóconych i odwołanych rejsach „straciliśmy” ponad 11 tys. pasażerów. Udało się jednak wyjść na prostą i zniwelować ujemny wynik, co na pewno jest szczególnym powodem do satysfakcji.

 

Jakie są Pana oczekiwania w odniesieniu do roku 2014?

 

Dla nas to rok kolejnych inwestycji, może już nie tak spektakularnych jak w minionych paru latach, ale bardzo ważnych z punktu widzenia sprawności operacyjnej lotniska. Mówię tu m.in. o ukończonej już inwestycji w kompleks nowoczesnych hangarów, a także o pracach modernizacyjnych, które w finale mają na celu podwyższenie z I do II kategorii lotniskowego oświetlenia nawigacyjnego ILS. Liczę na to, że sprawnie i bez przeszkód – głównie pogodowych – uda nam się te działania urzeczywistnić, bo już zabieramy się do kolejnych projektów – budowy infrastruktury cargo i zaplecza z nią związanego. To są nasze wyzwania na najbliższą przyszłość.

 

Obecny rok będzie dość trudny, szczególnie dla mniejszych polskich lotnisk. Myślimy tu przede wszystkim o bardzo znacznym zmniejszeniu oferowania w sezonie Lato 2014 przez Ryanair.

 

Fakt, nie jest to łatwy czas szczególnie dla portów, które w dużej mierze zależą od jednego przewoźnika. W Rzeszowie w ostatnich latach staraliśmy się pójść właśnie w kierunku zachęcenia także innych przewoźników do większego zaistnienia na naszym rynku. Ta praca cały czas trwa i są już jej widoczne efekty. Mam tu na myśli ustabilizowanie połączeń z Warszawą we współpracy z PLL LOT, bowiem obecnie w dni robocze mamy 4 połączenia ze stolicą, które – co widać po obłożeniach samolotów – cieszą się wielkim zainteresowaniem. Zaistniał w Rzeszowie także Eurolot, który od września ub. roku oferuje połączenia do Rzymu i Paryża, także cieszące się dużym powodzeniem. Wymienię też Lufthansę, z którą również od września 2013 mamy dwa połączenia do Frankfurtu, a sam przewoźnik już zapowiedział operowanie na większym samolocie od października tego roku. Natomiast wracając do relacji z Ryanair – faktycznie, mamy mniej połączeń i staramy się, aby przynajmniej część z nich została przywrócona w przyszłym roku i także ze strony przewoźnika zauważamy przychylność w naszych wzajemnych rozmowach i kontaktach. Jestem więc dobrej myśli.

 

Jakie, Pana zdaniem, są powody tej sytuacji?

 

W przypadku linii niskokosztowych wiadomym jest, że głównym czynnikiem mającym wpływ na strategiczne decyzje są właśnie koszty. Jeśli więc przewoźnik nie zarabia tyle, ile planuje na danym kierunku, to po prostu z niego rezygnuje, co w jakiejś mierze jest atrybutem linii funkcjonujących w takiej formule biznesowej. W odróżnieniu bowiem od linii tradycyjnych, siatki połączeń linii typu low-cost mogą być zmieniane praktycznie z dnia na dzień, czego już wiele razy byliśmy świadkami w różnych częściach Europy i w związku z różnymi okolicznościami.

 

Jakie działania podejmuje port, aby pozyskać nowych przewoźników rozkładowych i skłonić operujące już linie do rozszerzenia oferty?

 

Przede wszystkim staramy się rozmawiać z przewoźnikami. Im lepsze wzajemne relacje, tym większa znajomość danego rynku, preferencji pasażerów, możliwości rozwoju. Są to czynniki, które trudno jest jednorodnie uporządkować i sklasyfikować, bowiem każda linia lotnicza ma swoją strategię i swoją filozofię biznesu. Z jednej strony staramy się być zatem elastyczni, ale też przyświeca nam zasada, aby patrzeć na nasz biznes z odpowiednią dawką realizmu, szczególnie w kwestii zabezpieczenia naszej stabilności ekonomicznej. Tak jak wspomniałem wcześniej – praca z przewoźnikami trwa na bieżąco.

 

A jaka będzie w nadchodzącym sezonie letnim sytuacja w odniesieniu do przewozów czarterowych?

 

Współpraca z touroperatorami układa nam się dobrze, co widać zarówno po ich liczbie, jak i nowych kierunkach dostępnych z Rzeszowa. Podobnie jak w ubiegłym roku, kiedy uruchomione zostały z Rzeszowa dwie nowe trasy, tak i tego lata będziemy mieli dwa nowe połączenia czarterowe – na grecką wyspę Kos oraz do tunezyjskiej Djerby. W tym segmencie rynek rozwija się stabilnie i z roku na rok odbudowujemy swój potencjał związany z liczbą wylotów w sezonie letnim, bowiem – co trzeba przypomnieć – minione lata, szczególnie ze względu na sytuację polityczną w Afryce Północnej, nie były dla całej branży turystycznej najlepsze.

 

Czy uważa Pan, że w krótszym lub nawet nieco dłuższym horyzoncie czasowym, jest szansa na operacje jednej z tanich linii na trasach krajowych z Rzeszowa – do Warszawy ewentualnie do jednego z portów regionalnych?

 

Spoglądam na tę sprawę dość wstrzemięźliwie, chociaż oczywiście nie wykluczam takiego obrotu spraw. Mam jednak wrażenie, że w pierwszej kolejności musiałyby pozytywnie „zaskoczyć” główne krajowe rynki, aby w dalszej kolejności przewoźnik mógł obejmować swoją siatką mniejsze lotniska. W niedawnej przeszłości mieliśmy do czynienia z kilkoma podobnymi próbami, które raczej kończyły się na chęciach. Będziemy więc wnikliwie śledzić temat w najbliższych miesiącach.

 

Jak pan ocenia współpracę z Eurolotem i czy są szanse na rozszerzenie oferty przewozowej tej linii?

 

Bardzo pozytywnie i mam nadzieję, że z wzajemnością ze strony przewoźnika. Jest jeszcze chyba zbyt wcześnie, aby mówić o skonkretyzowanych planach na przyszłość, bowiem przypomnę, że mamy dopiero za sobą jeden sezon współpracy, w dodatku zimowy, co niekoniecznie powinno stanowić właściwy fundament dalszych analiz. Myślę jednak, że te pierwsze miesiące na trasach z Rzeszowa do Paryża i do Rzymu wypadły na tyle obiecująco, że w naszych rozmowach pojawi się wątek dalszego rozwoju. Do tego chcemy dążyć.

 

Jak pan ocenia obecny system transportu naziemnego z/do waszego lotniska?

 

Zawsze w takim przypadku staram się patrzeć przez pryzmat najważniejszych osób na lotnisku, czyli pasażerów. I jeśli dochodzą do mnie sygnały mówiące, że pojawiają się jakieś problemy, to reagujemy na nie od razu. Myślę, że w tej chwili nie ma większych kłopotów z dojazdem na lotnisko przy wykorzystaniu środków transportu miejskiego, gminnego czy prywatnego. Mamy dwie regularne linie MPK z miasta, jedną z międzygminnego MKS, kilka linii prywatnych, korporacje taksówkowe oraz dostępny dla wszystkich nasz darmowy parking. Rozumiem, że w treści tego pytania kryje się też zagadnienie połączenia kolejowego, zatem dodam, iż w ostatnich tygodniach otrzymywaliśmy sygnały, że temat doprowadzenia do Jasionki linii kolejowej „ożył” w postaci opracowanego studium wykonalności. Mam nadzieję, że władzom samorządowym uda się znaleźć odpowiednie środki na realizację tego projektu.

 

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl