ROZMOWA PRTL.pl

2015-03-31
 Drukuj

Dalsza pomoc Państwa czy UE w zakresie poprawy kondycji polskiego sektora lotniczego (podobnie jak i pozostałych sektorów transportu) jest nieodzowna w kontekście dystansu, jaki w dalszym ciągu dzieli nas od krajów tzw. „starej Unii” - mówi Prezes Zarządu Portu Lotniczego Poznań-Ławica, Wiceprezes ZRPL Mariusz Wiatrowski w rozmowie z Markiem Serafinem z PRTL.pl

 

Marek Serafin: Jak ocenia Pan wyniki portu w roku 2014?

 

Mariusz Wiatrowski: Przede wszystkim cieszy odnotowany wzrost ruchu pasażerskiego, zwłaszcza wysoki w segmencie ruchu czarterowego. Wynik na poziomie +27% daje dużą satysfakcję, bo bogata oferta przelotów wakacyjnych wymaga intensywnej pracy. Nowe kierunki pojawiają się także w najpopularniejszym segmencie ruchu, obsługiwanym przez tzw. tanie linie. Tu ogromnym sukcesem jest zaangażowanie przewoźnika Wizz Air, który nie tylko zainaugurował dwa kierunki w 2014 roku, ale wprowadził do sprzedaży wiosenną nowość, czyli Malmö. Co więcej, od maja zbazuje u nas drugi samolot, co przełoży się na zwiększenie rotacji aż na pięciu kierunkach tego przewoźnika. Drugi przewoźnik niskokosztowy, linia Ryanair, cały czas poważnie bierze pod uwagę utworzenie swojej bazy także w Poznaniu, więc liczymy na spełnienie tych zapowiedzi, jak tylko linia będzie dysponowała flotą. Rozwija się nasza oferta dla pasażerów biznesowych, co w roku ubiegłym przełożyło się na aż ponad 11% wzrost ruchu w tym segmencie. Jeśli chodzi o dalszy rozwój infrastruktury portu, to wzbogacamy ofertę dla pasażerów. Powstała nowa powierzchnia salonu klasy biznes oraz strefa VIP, modernizujemy i rozbudowujemy powierzchnie parkingowe przy terminalu.

 

W oferowaniu i przewozach z/do portu relatywnie duży udział, jak na polski port regionalny, mają tradycyjne linie lotnicze - Lufthansa, LOT i SAS. Jakie są powody tej sytuacji?

 

Rosnący ruch w segmencie Legacy to trend wyraźnie widoczny w ubiegłorocznych statystykach. Czołowi przewoźnicy tradycyjni oferują z Poznania atrakcyjną siatkę połączeń. Do największych w Europie hub’ów odbywa się po kilka rejsów dziennie, zaspokojone są więc potrzeby na dalsze przesiadki. Bardzo cieszy nas całoroczna oferta SAS, czyli trzy wyloty dziennie w dni robocze do Kopenhagi. Popularny jest także przylot stamtąd w późnych godzinach wieczornych, pozwalający na powrót do Poznania z wielu kierunków, bez przedłużania pobytu na kolejny dzień. Dwie dziennie rotacje do Frankfurtu, trzy wyloty do Monachium i cztery do Warszawy to naprawdę spore możliwości wyboru, co doceniają nie tylko pasażerowie podróżujący służbowo. A niedługo ten wybór będzie jeszcze większy, bo od maja swoje rejsy na trasie Praga-Poznań-Gdańsk rozpocznie czeski przewoźnik narodowy. Na pewno wielu chętnych skorzysta z przesiadki na lotnisku Ruzyne czy szybkiego dotarcia do Gdańska. Popularność połączeń linii tradycyjnych mocno związana jest z charakterem naszego miasta, silnego ośrodka biznesowego. Ruch generują imprezy na Międzynarodowych Targach Poznańskich, międzynarodowe firmy funkcjonujące w Wielkopolsce, nowe inwestycje w regionie. Stosunkowo wysoki udział tego segmentu w naszym całościowym ruchu odzwierciedla specyfikę rynku. Z innych polskich regionów więcej pasażerów lata do pracy zagranicę samolotami tzw. tanich linii. Segmentacja obsługiwanego ruchu bardzo zależy od specyfiki danego portu regionalnego.

 

Port zajmuje „mocne” trzecie miejsce pod względem przewozów charterowych. Czemu to zawdzięcza?

 

Konsekwentnej, ciężkiej pracy nad rozwojem oferty. Mamy w tym segmencie długoletnią tradycję, z ogromnym zaangażowaniem współdziałamy z touroperatorami i biurami podróży. Efekty to nie tylko liczba połączeń, ale także jakość – atrakcyjne nowości, okres operowania od kwietnia do października czy coraz więcej propozycji na zimę. Dzięki naszej akcji „Samolotem na narty z Poznania” od wielu sezonów pasażerowie prawie lądują na stokach ośrodków we Włoszech, Szwajcarii czy Francji, mieliśmy też w ofercie Andorę. Oczywiście zdecydowana większość klientów wybiera słońce, także zimą, więc staramy się, by także w tym okresie wybór nie ograniczał się do egipskich plaż. W minionym sezonie można było wybrać się jeszcze na trzy z Wysp Kanaryjskich, do Maroka czy na Riwierę Turecką. Kluczowy jest naturalnie sezon letni, który w Poznaniu zaczyna się już w kwietniu. W tym roku dostępnych jest 36 kierunków – stałe pozycje, popularne nowości z lata 2014, jak i propozycje całkiem świeże. Nie spoczywamy na laurach, bo turyści z Wielkopolski oczekują nowych możliwości. Oczywiście w obsłudze ruchu pasażerskiego duże znaczenie ma zasobność portfela mieszkańców regionu, bo zagraniczne wakacje samolotem to nie zaspokajanie podstawowych potrzeb. Warto tu zaznaczyć, że nasza oferta jest na tyle atrakcyjna, że przyciąga klientów z daleka, więc catchment area w tym segmencie ruchu jest naprawdę spora. Kolejnym ważnych czynnikiem w tym segmencie ruchu, na jaki port nie ma wpływu, to nieprzewidziane zdarzenia w krajach docelowych. Branża turystyczna dotkliwie odczuwa sytuacje typu „arabska wiosna”. Obecnie z uwagą obserwujemy nastroje w Tunezji.     

 

Jakie są Pana oczekiwania w odniesieniu do roku 2015, szczególnie, jeżeli chodzi o dynamikę wzrostu ilości obsłużonych pasażerów oraz rozwój siatki przewozowej?

 

Przede wszystkim oczekujemy efektów zbazowania drugiego samolotu linii Wizz Air, co stanie się pod koniec maja. Najpierw jednak w naszym rozkładzie lotów znajdzie się nowość, czyli Malmo, a później przewoźnik zwiększy tygodniowe rotacje aż na pięciu kierunkach. Szczególnie dobra wiadomość dotyczy rejsów do Londynu – liczba wylotów wzrośnie do 11 tygodniowo, gdyż w wybrane dni będą odbywać się dwa razy dziennie. Kolejne wspomniane już przeze mnie nowości wprowadza – także od maja – CSA Czech Airlines, realizując połączenie Praga-Poznań-Gdańsk. Liczymy, że stanie się popularne, bo przewoźnik zaplanował rejsy aż cztery razy w tygodniu. W sezonie letnim wracają kierunki zawieszone przez przewoźników niskokosztowych na zimę, ale tu mamy dobrą informację dla pasażerów Wizz Airu – przeloty do Barcelony El Prat już są w zimowym systemie rezerwacyjnym. Oczywiście apetyty w Poznaniu są większe, zwłaszcza jeśli chodzi o ofertę tanich linii. Pracujemy nad nowymi kierunkami z różnymi przewoźnikami, by oferować połączenia na nowe lotniska, niekoniecznie te niskokosztowe.

 

Port poznański obsługuje bardzo znaczną część Polski Zachodniej i ma coraz groźniejszejszych konkurentów - lotniska berlińskie. W takiej sytuacji ogromne znaczenie ma efektywny system transportu naziemnego z/do lotniska. Czy jest on już optymalny czy też planowane są dalsze jego usprawnienia?

 

Bliskie Poznaniowi lotniska za Odrą to nasze konkurencja nie od dziś. Jako lotnisko regionalne, nie jesteśmy w stanie konkurować z jakością ich oferty, zwłaszcza przy tak dogodnym skomunikowaniu autostradą czy pociągiem. Należy jednak docenić tą przewagę, jaką dysponujemy. Lotnisko blisko centrum miasta, zlokalizowane – co nie takie częste – w jego granicach. Siatka połączeń zapewniająca dostęp do kilku największych portów przesiadkowych, wiele kierunków niskokosztowych i wyjątkowa w skali kraju oferta czarterowa. Ludzie biznesu w podróży służbowej nie ryzykują spóźnienia na samolot z powodu choćby korka na autostradzie. Tu wyruszenie na lot z odpowiednim buforem czasowym eliminuje przewagę oferty z Berlina. Inny przykład – rodzinny wylot na wakacje. Wygodniej z dziećmi wystartować z Ławicy, bez dodatkowej jazdy samochodem, długoterminowego parkingu i kilkugodzinnego powrotu po wylądowaniu. Liczą się nie tylko koszty, także bariera językowa. Naturalnie wielu pasażerów może sobie pozwolić na wylot z Berlina z różnych względów organizacyjnych, ale staramy się, by nasza oferta przyciągała ich coraz częściej. Skomunikowanie lotniska z centrum to istotny czynnik, a sytuacja idealna to sprawne systemowe rozwiązania transportowe. Lotniska Europy, osiągnąwszy wysoki poziom ruchu, skupiły się na doskonaleniu intermodalności transportu. Jako zarządzający portem nie mamy wpływu na rozwiązania komunikacyjne, leżące w gestii władz miejskich czy wojewódzkich. Jak wspomniałem, Ławica leży kilka minut drogi od centrum. Od 2012 roku główna ulica prowadząca z miasta na lotnisko zyskała buspasy, co pozytywnie odczuli wszyscy dojeżdżający. Stosunkowo szybko dociera się do portu z autostrady. Jakiś czas temu powstało studium wykonalności połączenia kolejowego z dworca Poznań Główny, ale projekt ten na razie nie zostanie zrealizowany. To preferowany sposób skomunikowania lotnisk, więc należy założyć, że w przyszłości, w miarę wzrostu ruchu pasażerskiego, wróci się do tego pomysłu.

 

Czy w najbliższych 3-5 latach planowana jest realizacja nowych programów inwestycyjnych?

 

Kluczowe zadania dotyczące rozbudowy infrastruktury zostały przez nas zrealizowane: rozbudowana płyta postojowa i nowa równoległa droga kołowania, rozbudowany terminal z nową strefą przylotów, sortownią bagażu, halą check-in, rozbudowaną i zmodernizowaną strefą odlotów. Teraz skupiamy się na płaszczyznach lotniskowych – lada moment ruszą prace przy budowie drugiego stanowiska do odladzania, a następnie rozpoczynamy ogromne przedsięwzięcie – modernizację drogi startowej. Zakres prac jest naprawę szeroki: przebudowa nawierzchni, budowa nowego systemu odwodnienia, budowa nowego oświetlenia nawigacyjnego – w ramach przygotowania do wprowadzenia II kategorii instrumentalnego systemu lądowania oraz budowa systemu ostrzegania o oblodzeniu. Modernizacja potrwa od kwietnia do października, a największe nasilenie prac zaplanowano na wczesną jesień. Oznacza to ograniczenia w obsłudze operacji lotniczych, w tym także całkowite wyłączenie drogi od 21 września do 11 października. W miesiącach największego nasilenia ruchu pasażerskiego, tj. od połowy czerwca do końca sierpnia, realizowane będą prace poza obszarem drogi startowej, więc w tym czasie będzie użytkowana standardowo. Ten wariant wybraliśmy po analizie wszystkich alternatywnych opcji. Realizacja takiego zakresu modernizacji nie jest możliwa bez zamknięcia drogi. Zdajemy sobie naturalnie sprawę, że brak dostępności lotów to spore niedogodności dla pasażerów, jednak to właśnie oni są beneficjentami poprawy warunków użytkowania drogi startowej. Rosnący ruch pasażerski musi opierać się na solidnej i efektywnej infrastrukturze lotniskowej. Prosimy o wyrozumiałość!

 

Jakie, Pana zdaniem, stoją przed portem główne wyzwania biznesowe w kilkuletnim horyzoncie czasowym?

 

Lotnisko zostało sporym kosztem rozbudowane – jak wiadomo, środki unijne nie finansują przedsięwzięć w 100%. Port ma więc zobowiązania finansowe i naszym zadaniem jest odpowiednie zarządzanie, by sprostać tym wyzwaniom i rozwijać lotnisko zgodnie z planem. Właściciele postawili przed zarządem zadania, które nie kończą się w chwili zrealizowania projektów inwestycyjnych. Nieustannym zadaniem jest naturalnie rozwój oferty, by ruch pasażerski wzrastał dzięki wzbogacanej systematycznie siatce połączeń. Dysponujemy nowoczesną infrastrukturą, która zapewni miastu i regionowi odpowiedni poziom dostępności komunikacyjnej do 2034 roku. W tej chwili możliwości przepustowości mogą wydawać się na wyrost, ale stopniowo nowa infrastruktura będzie wypełniała się ruchem. Musimy dbać o jego rozwój, skupiając się jednocześnie na intensyfikacji działalności okołolotniskowej, coraz bardziej istotnej w kontekście przychodów. W szerszym kontekście musimy się zmierzyć z problemem niedostatecznego oferowania przez przewoźników na rynku polskim. Dotyczy to większości portów regionalnych, w tym również Poznania. Problem ten rozpoznaje aktualnie KE i konieczność poprawy connectivity w nowych krajach UE staje się coraz bardziej dostrzegana w Brukseli. W ciągu ostatnich 10 lat po otwarciu nieba nadal istnieje ta sama przepaść w dostępności krajów „starej” 15-stki i tych nowoprzyjętych po roku 2004! Poznań musi nie tylko konkurować z innymi portami, w tym z Berlinem, Warszawą i Wrocławiem, ale również z autostradą i koleją, ze względu na znakomite położenie tranzytowe w ruchu point to point. Zakończenie inwestycji portowej w Berlinie też stworzy dodatkową konkurencję, zwłaszcza w zakresie połączeń czarterowych i LCC, ale coraz lepsza oferta w POZ powinna być wystarczającym antidotum na to zagrożenie utraty ruchu. Bardzo ważne wyzwania czekają porty w nowej perspektywie unijnej, ponieważ branża oczekuje dalszego finansowania w modernizację infrastruktury lotniskowej, często zdekapitalizowanej, pomimo przeświadczenia, że powstałą nadwyżkę przepustowości trudno będzie zagospodarować. Jest to mit, który może w najbliższych latach negatywnie odbić się na kondycji polskich portów, stale "goniących" swoich zachodnich sąsiadów. Trzeba jasno powiedzieć, że dalsza pomoc Państwa czy UE w zakresie poprawy kondycji polskiego sektora lotniczego (podobnie jak i pozostałych sektorów transportu) jest nieodzowna w kontekście dystansu, jaki w dalszym ciągu dzieli nas od krajów tzw. „starej Unii”.

 

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl