ROZMOWA PRTL.pl

2015-11-10
 Drukuj

Terminal wrocławskiego lotniska spełnia już najwyższe standardy europejskie, a obecnie prowadzimy bardzo istotne dla nas inwestycje w infrastrukturę techniczną airside. Przede wszystkim w modernizację drogi startowej i podniesienie systemu ILS do kategorii drugiej - mówi Prezes Zarządu Portu Lotniczego Wrocław S.A. Dariusz Kuś w rozmowie z Markiem Serafinem z PRTL.pl

 

Marek Serafin: Jak jest Pana pierwsza ocena mijającego już powoli roku?

 

Dariusz Kuś: Wiele wskazuje na to, że będzie to najlepszy rok w historii. Do końca października obsłużyliśmy już ponad 2 miliony pasażerów. Szacujemy, że do końca grudnia z naszego portu skorzysta 2,3 miliona podróżnych, co oznacza, że pobijemy ubiegłoroczny rekord. Na wielu kierunkach niskokosztowych wypełnienia samolotów sięgają ponad 90%. Wzrost zainteresowania widać również na trasach do dużych hubów, m.in. Frankfurtu, Kopenhagi i Monachium. Przewoźnicy wprowadzili na tych kierunkach większe samoloty. Ocena mijającego roku byłaby w tym obszarze na wskroś pozytywna, gdyby nie słabsza dynamika wzrostu ruchu czarterowego. Niewątpliwie sukces tego roku wynika także z faktu, że lotnisko notuje dobre wyniki finansowe. Szczególnie cieszą najszybciej rosnące przychody z działalności non-aviation, co jest zasługą wzrostu ruchu i znakomitej, nastawionej na obsługę pasażera infrastruktury. W tym roku rozpoczęliśmy też inwestycje kluczowe dla dalszego rozwoju naszego portu, o wartości 100 milionów zł. Uzyskaliśmy na nie dotację z Unii Europejskiej. To nasz ogromny sukces.

 

Znamy już plany przewoźników rozkładowych na sezon Zima 2015/16. Wielu z nich informuje też o nowościach w przyszłym sezonie letnim. Jak z tego punktu widzenia ocenia Pan perspektywy na rok przyszły?

 

Nowości w zimowym rozkładzie to niskokosztowe połączenia na Teneryfę i do Sztokholmu. Latem dojdą jeszcze rejsy Ryanaira do Wenecji. Ciekawa siatka połączeń sprawia, że nasze lotnisko już dziś jest atrakcyjne nie tylko dla Dolnoślązaków, lecz także dla mieszkańców Łodzi, Poznania, Opola, Górnego Śląska, Lubuskiego, a nawet dalszych regionów Polski.

 

A czy szykują się też jakieś „niespodzianki”, o których linie lotnicze jeszcze nie informowały? Czy są szanse na pozyskanie nowych linii rozkładowych?

 

Powiemy tylko tyle, że prowadzimy rozmowy zarówno z liniami sieciowymi, jak i tanimi. Na jakim etapie są obecnie? Niespodzianki mają to do siebie, że powinny zaskakiwać.

 

Od ubiegłego roku wyniki przewoźników charterowych, w bardzo znacznym stopniu, „pływają”. Dotyczy to praktycznie wszystkich większych polskich lotnisk. Jakie są, Pana zdaniem, przyczyny tego zjawiska – w odniesieniu do portu wrocławskiego? Jak tu wyglądają perspektywy na rok 2016?

 

Na słabsze wyniki w segmencie czarterów największy wpływ miała sytuacja w Turcji, Egipcie i Tunezji oraz związana z nią strategia tour operatorów. W przypadku wahań rynku biura podróży koncentrują ruch w swoich największych bazach. Kosztem Wrocławia i innych portów regionalnych zyskują Warszawa i Katowice - największe lotniska czarterowe. Spodziewamy się, że w przyszłym roku utrzymamy obecny poziom ruchu czarterowego lub zanotujemy tylko niewielki wzrost. Cieszą nowości, jakie zapowiedziała Itaka, tj. dwie kolejne greckie wyspy Lefkada i Thassos oraz dwa kierunki hiszpańskie: Barcelona i Alicante.

 

Port ma znaczną liczbę codziennych rejsów do głównych hub-ów w naszym regionie – WAW, FRA, MUC, CPH. A czy w perspektywie kilku kolejnych sezonów przewozowych są szanse na połączenia do nowego hub-u – np. Wiednia?

 

To prawda, że oferta połączeń sieciowych z Wrocławia już teraz jest interesująca. Świetnie pokazuje to przykład Frankfurtu. Lufthansa wprowadziła na tej trasie większe samoloty, a wypełnienia zbliżają się cały czas do 90%. Jeśli chodzi o nowe kierunki, to trwają intensywne rozmowy z przewoźnikami. Co do Wiednia – oczywiście, to świetny kierunek o dużym potencjale ale według naszych badań jest kilka innych hubów, które dają jeszcze większe możliwości i obecnie wokół nich koncentrują się nasze rozmowy.

 

Nagrody i wyróżnienia, jakie port otrzymał za wysoki standard obsługi, są między innymi potwierdzeniem, że zrealizowane inwestycje były dobrze zaplanowane i spełniają oczekiwania zarówno pasażerów, jak i linii lotniczych. A czy w najbliższych 2-3 latach planowane są nowe inwestycje infrastrukturalne?

 

Terminal wrocławskiego lotniska spełnia już najwyższe standardy europejskie, a obecnie prowadzimy bardzo istotne dla nas inwestycje w infrastrukturę techniczną airside. Przede wszystkim w modernizację drogi startowej i podniesienie systemu ILS do kategorii drugiej. Po ich zakończeniu samoloty będą mogły startować i lądować w trudniejszych warunkach atmosferycznych, a zwiększenie pewności wykonywania operacji jest kluczowa dla każdego lotniska. Do tego dochodzi zakup dodatkowych rękawów lotniczych, budowa nowego zaplecza technicznego dla sprzętu niezbędnego do utrzymania lotniska, modernizacja terminalu general aviation, a w przyszłości także rozbudowa powierzchni parkingowej.

 

Jednak poza inwestycjami w infrastrukturę przykładamy dużą wagę również do jak najwyższych standardów obsługi pasażerów. Inwestujemy w szkolenia personelu, wprowadziliśmy też innowacyjny system informatyczny „Stop kolejkom”. Dzięki niemu zarządzamy tak, że pasażerowie nie czekają we Wrocławiu w kolejkach do kontroli bezpieczeństwa lub po odbiór bagażu, lecz mogą na lotnisku spędzić miło czas w jednej z wielu restauracji, kawiarni, robiąc zakupy czy relaksując się na szezlongu, obserwując odlatujące samoloty. Stale udoskonalamy także ofertę usług dodatkowych. Jestem przekonany, że nowoczesne lotnisko to nie tylko miejsce, z którego się odlatuje lub do którego przylatuje. Wartość ma także coś, co nazywam passenger experience, na które składa się czas i jakość obsługi, łatwy dostęp do informacji, oferta restauracji i kawiarni, usługi dodatkowe i mnóstwo detali wpływających na przyjazny klimat na lotnisku. Wyróżnienia, które otrzymujemy, pokazują, że wybraliśmy właściwy kierunek. Na początku roku, po raz drugi z rzędu otrzymaliśmy nagrodę Business Traveller Award dla najlepszego lotniska regionalnego w Polsce.

 

Bardzo ważnym dla portu partnerem jest Ryanair, który od marca tego roku ma w nim bazę. Zdecydował się też założyć w nim jedną ze swoich baz technicznych. Irlandzki przewoźnik bywa „trudnym partnerem”. A jakie są tu Wasze doświadczenia?

 

W biznesie musi być chemia, a my od początku mamy z Ryanairem bardzo dobrą chemię. Przecież to we Wrocławiu irlandzki przewoźnik rozpoczął swoją działalność w Polsce w 2005 roku, uruchamiając rejsy do Londynu-Stansted. U nas zbudował swoją pierwszą bazę operacyjną w kraju, a w przyszłym roku otworzy we Wrocławiu również swoją pierwszą w Polsce bazę techniczną. Ryanair otrzymuje u nas odpowiednie warunki funkcjonowania. Operuje na lotnisku o europejskim standardzie, a my dostajemy w zamian potencjał jaki daje możliwość obsługi 7 milionów pasażerów – tylu podróżnych Ryanair przewiózł od nas od początku funkcjonowania. Rzut okiem na nasze wyniki pokazuje, że potrafimy ten potencjał dobrze wykorzystać.

 

Coraz większego znaczenia nabiera system transportu naziemnego z/do lotniska, nie tylko z pobliskiej aglomeracji, ale z całego regionu. Jak, w Pana ocenie, wygląda on w przypadku portu wrocławskiego? Czy planowane są tu jakieś usprawnienia?

 

Dojazd już w tej chwili jest bardzo dobry. Lotnisko znajduje się tuż przy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia (AOW), łączącej się bezpośrednio z autostradą A4 i drogą ekspresową S8. Dzięki temu pasażerowie z regionów zachodnich i południowych, a także z centralnej Polski dojeżdżają na lotnisko bardzo szybko i wygodnie. Trwają także intensywne prace nad drogą S5, która „przybliży” lotnisko mieszkańcom Wielkopolski. Rozpoczęła się już także budowa dwóch tras, które połączą lotnisko z wylotem na Zielone Górę i dodatkowo ułatwią dojazd mieszkańcom Wrocławia. Liczymy na to, że w przyszłości pojawi się także bezpośrednie połączenie kolejowe. Posiadamy rezerwę terenu na ten cel. Czekamy tylko na decyzję.

 

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl