Komentarz tygodnia 06-13.07.2017. Koniec taryf YY

2017-07-14
 Drukuj

Informacja przekazana przez IATA, że linie lotnicze, członkowie tej organizacji zdecydowały o zaprzestaniu ustalania taryf YY z dniem 31.10.2018, brzmi mało interesująco i specjalistycznie. Ale ma ogromne symboliczne znaczenie. Pokazuje, jak ogromny proces zmian odbył się na międzynarodowym rynku lotniczym w ostatnich trzech dekadach.

 

Taryfy YY to taryfy, które stanowią „wspólne ceny”, pobierane w przypadku interlining-u i w sytuacji, gdy linie nie ustaliły pomiędzy sobą cen specjalnych. Na przykład, gdy pasażer leci do z Warszawy do Amsterdamu LOT-em, potem z Amsterdamu do Buenos Aires KLM-em, a z Buenos Aires do Kurytyby Aerolinas Argentinas. Taryfa YY umożliwia pobranie jednej ceny za całą podróż i wystawienie jednego biletu.

 

Do początków lat osiemdziesiątych większość pasażerów na trasach międzynarodowych, podróżowała według taryf YY. Ustalanie na konferencjach taryfowych minimalnych cen na poszczególnych rynkach to była główna działalność handlowa IATA, a właściwie linii lotniczych zrzeszonych w tej organizacji. Deregulacja rynków zapoczątkowana przez władze USA i prowadzona konsekwentnie przez UE doprowadziła do sytuacji, gdy znaczenie taryf YY systematycznie i bardzo szybko malało. Przewoźnicy w coraz większym zakresie stosowali własne ceny oraz ceny wspólne ustalane z bliskimi partnerami handlowymi. Ogromne znaczenie miało tu rozprzestrzenianie się umów code-share. Oznaczają one, że pasażer lecący rejsem partnera handlowego linii wystawiającej bilet, między innymi, z punktu widzenia taryfowego traktowany jest, na całej trasie podróży, tak, jak pasażer jednego przewoźnika. Na przykład Lufthansa może wystawić bilet z Warszawy do Frankfurtu na rejs LO, ale wykorzystując swoją umowę c/s, a dalej z FRA do Johannesburga na rejs własny, według jednej własnej, specjalnej, ceny.   

 

Ogromne znaczenie przy błyskawicznej proliferacji cen własnych linii lotniczych miała pełna automatyzacja procesu ich wprowadzania i dystrybucji.

 

Według statystyk IATA obecnie jedynie 0,03% biletów wystawianych jest według taryf YY. Działalność taryfowa IATA przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Teraz jest to organizacja prowadząca wspólne projekty linii lotniczych dotyczące, miedzy innymi, systemów dystrybucyjnych (New Distribution Capability).

 

Oczywiście IATA jest potrzebne, aby globalny system interlining-u nie rozpadł się. Nadal ustalane są wspólne zasady konstruowania taryf lotniczych, a w tym tzw. system milowy, przepisy walutowe, konieczne,, m.in., gdy taryfy podane są w różnych walutach itd. Nadal konieczne są „minimalne wspólne zasady przewozu bagażu”.

 

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze 40 lat temu IATA to był tak naprawdę kartel ustalający ceny minimalne i zwalczający, we wszystkich najważniejszych kwestiach, wolną konkurencję pomiędzy liniami lotniczymi.  

 

Koniec części I komentarza

 

 

Marek Searfin

PRTL.pl

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl