Komentarz tygodnia 04 – 10.08.2017. Dokąd zmierza Air Berlin?

2017-08-11
 Drukuj

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że niemiecki przewoźnik szuka ratunku w znacznym zmniejszeniu skali operacji, zawieszeniu wielu nierentownych połączeń. Teraz najwyraźniej zmienia strategię.

 

AB, pomimo utraty wieloletniego „sponsora” – Etihad, zdecydował się, może nie na skokowy, ale jednak rozwój siatki połączeń. Głównie dalekodystansowych. Pozyskał trzy dodatkowe samoloty i ogłosił uruchomienie w lecie przyszłego roku dwóch nowych tras z Dusseldorfu – do Chicago (5x w tygodniu) i do Toronto (4x w tygodniu).

 

Air Berlin specjalizuje się w obsłudze połączeń o charakterze wakacyjnym. ORD i YYZ to jednak trasy nieco inne. Konieczne będzie szukanie innych kategorii ruchu niż, te, które korzystają z rejsów na Karaiby i Florydę.

 

W lecie przyszłego roku AB będzie wykonywał 100 rejsów interkontynentalnych tygodniowo, a więc prawie dokładnie dwa razy tyle ile obecnie wykonuje LOT. W coraz większym stopniu linia koncentruje się na rynku amerykańskim – 57 rejsów tygodniowo z/do DUS. Jego flota to 17 A330-200, a w niezbyt odległej przyszłości ma się powiększyć o 2 A330-900neo.

 

Plany istotnego rozwoju siatki połączeń amerykańskich czynią bardziej zrozumiałymi meandry w polityce linii wobec rynku polskiego. Po okresie redukowania oferowania przewoźnik znowu skokowo rozszerza ofertę. W maju powrócił na trasę TXL-GDN. Lata już trzy razy dziennie do KRK i aż cztery razy dziennie do WAW.

 

A jakie są szanse, że nowa strategia linii zapewni jej „bezpieczną przyszłość”? Nie wypada nam wydawać tu kategorycznych sądów, tym bardziej, że nie dysponujemy wieloma istotnymi informacjami.

 

Można jednak chyba stwierdzić, że w wyjątkowo dobrych czasach, gdy największy konkurent linii na rynku niemieckim i w znacznej części naszego regionu – Grupa Lufthansy – koncentruje się na maksymalizowaniu zysków, a trend wzrostowy popytu, również na Północnym Atlantyku, jest bardzo silny, to przewoźnik konkurencyjny cenowo ma szanse na przejmowaniu tego ruchu, który jest „za tani” dla Grupy LH. W znacznym stopniu to strategia LOT-u. Jeżeli restrukturyzacja kosztowa powiedzie się to w najbliższym czasie AB może zacząć wychodzić na prostą (o ile uda się mu zapewnić środki fiansowe na kontynuowanie działalności). Ale hossa nie będzie trwała wiecznie. W trudniejszych czasach LH i inni globalni konkurenci zainteresują się i tym tanim i bardzo tanim ruchem.  I co wtedy?  

 

 

Marek Serafin

PRTL.pl

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu PRTL.pl