INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Rozmowy PRTL.pl


PPL: historia wyzwań i sukcesów

Marek Serafin, 2012-10-25
     

23 października 1987 r. przyjęta została ustawa powołująca do życia przedsiębiorstwo państwowe Porty Lotnicze (PPL), któremu powierzono zarządzanie wszystkimi lotniskami w Polsce. Dziś PPL zarządza Lotniskiem Chopina w Warszawie oraz lotniskiem Zielona Góra-Babimost i jest udziałowcem większości spółek zarządzających regionalnymi portami lotniczymi i odgrywa znaczącą rolę w polskiej branży lotniskowej. O tym, jak zmieniała się rola i jaka jest przyszłość PPL Marek Serafin z PRTL.pl rozmawia z naczelnym dyrektorem Portów Lotniczych Michałem Marcem.

 

Marek Serafin: Jaką drogę przebył PPL, jak zmieniły się Porty Lotnicze w ciągu 25 lat swojego istnienia?

 

Michał Marzec: Gdy w 1987 r. powstawało przedsiębiorstwo Porty Lotnicze, pod swoim zarządem skupiało wszystkie lotniska w Polsce, łącznie z obsługą naziemną i kontrolą ruchu lotniczego. Obecnie mamy kilkanaście niezależnych spółek zarządzających lotniskami, Polską Agencję Żeglugi Powietrznej i liczne spółki handlingowe, które, mimo zawirowań kryzysowych na świecie, dynamicznie się rozwijają. To jest powód do satysfakcji.

 

Te 25 lat, to niewątpliwie proces, w którym udało nam się osiągnąć światowe standardy w zakresie obsługi pasażerów, bagażu i samolotów zarówno pod względem jakości, jak i bezpieczeństwa. Można też powiedzieć, że razem z Portami Lotniczymi zmieniała się cała branża lotnicza w Polsce.

 

Dokonaliśmy wszyscy olbrzymiego skoku cywilizacyjnego i teraz możemy porównywać się z najlepszymi portami zachodniej Europy. Ćwierć wieku temu była między nami ogromna różnica w zakresie organizacji, wyglądu terminali, czy poziomu bezpieczeństwa. Myślę, że to jest bardzo ważne w naszej najnowszej historii, że osiągnęliśmy wysokie standardy nie tylko w obszarze infrastruktury, procedur, czy oprzyrządowania, ale także jakości obsługi pasażerów, które zupełnie nie odbiegają, a w niektórych przypadkach nawet przewyższają te, które są na lotniskach państw Unii Europejskiej. I dotyczy to wszystkich portów, nie tylko tego w Warszawie. Siedem nowych terminali oddanych w ciągu kilkunastu miesięcy to coś nieprawdopodobnego, co zapisze się na kartach historii lotnictwa w Polsce. Szczególnie ten rok pokazał, że możemy w naszej branży zrobić bardzo dużo. Tym bardziej, że większość portów krajowych to przedsięwzięcia dochodowe, inwestujące w rozwój, które nie korzystają z pieniędzy budżetu państwa. Jako branża możemy być z tego dumni.

 

Jak zmieniła się ta branża w ciągu tych 25 lat?

 

Niewątpliwym osiągnięciem była restrukturyzacja i powstawanie spółek w portach regionalnych oraz zaangażowanie władz samorządowych w ten proces. Milowym krokiem, w których PPL również miał swój udział, było także uregulowanie kwestii zarządzania lotnictwem poprzez uchwalenie ustawy Prawo Lotnicze oraz powołanie Urzędu Lotnictwa Cywilnego. To w bardzo znaczący sposób zmieniło funkcjonowanie cywilnego transportu lotniczego w Polsce, który dzięki temu może się dynamicznie rozwijać i przyczyniać się do rozwoju całej polskiej gospodarki. Dziś nie wyobrażam już sobie funkcjonowania w poprzednim ustroju prawnym.

 

Jakimi sukcesami może się pochwalić PPL?

 

Sukcesem jest konsekwentna realizacja kolejnych inwestycji, czyli podnoszenie standardu obsługi i poziomu bezpieczeństwa, często ponad wymagania określone przez międzynarodowe standardy. Sukcesem jest także bardzo dobra kondycja finansowa firmy i to pomimo tego, że w 2009 roku obniżyliśmy opłaty lotniskowe i nie zamierzamy ich podnosić.

 

Od pewnego czasu mamy coraz lepsze relacje z PLL LOT - największym przewoźnikiem na naszym lotnisku i naszym głównym partnerem biznesowym. Konsekwentnie realizujemy wspólnie projekt rozwoju Lotniska Chopina jako regionalnego hub przesiadkowego z bardzo wymiernymi efektami.

 

Niewątpliwym sukcesem było także wprowadzenie koordynacji na Lotnisku Chopina. Początkowo wzbudzało to wiele emocji, ale dzięki temu obecnie mamy zapewnioną sprawniejszą realizację operacji lotniczych oraz bardziej efektywne wykorzystanie infrastruktury lotniska. Ponadto warto wspomnieć o wprowadzeniu na trwałe Obszaru Ograniczonego Użytkowania, dzięki czemu udało się uregulować nasze stosunki ze społecznością lokalną.

 

Chociaż właściwie czy to są osiągnięcia? To właściwie jest normalna praca, dzień po dniu, co w konsekwencji przekłada się na rozwój firmy.

 

A czy miało miejsce coś, co nazwałby Pan niepowodzeniami?

 

Mimo, że minęło już dobrych kilka lat, cały czas mamy w pamięci problemy z budową Terminala 2 na Lotnisku Chopina. To była i jest naprawdę gorzka pigułka, którą PPL musiał przełknąć. Dzięki tej lekcji nauczyliśmy się, że realizacja tak poważnych inwestycji musi być naprawdę bardzo dobrze przygotowana i nadzorowana. Teraz przed rozpoczęciem każdej większej budowy zadajemy sobie pytanie - czy na pewno taka sytuacja się nie powtórzy.

 

Niepowodzeniem kończyło się także kilka prób ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania wokół warszawskiego lotniska. Zmieniające się przepisy prawa i sprzeczne wyroki sądów długo nie pozwalały nam unormować stosunków z mieszkańcami miasta i powodowały narastanie dość nieprzyjemnej atmosfery i przykrych oskarżeń o brak dobrej woli z naszej strony i krzywdzenie mieszkańców. Szczęśliwie od ponad roku obszar wreszcie funkcjonuje, przyjmujemy wnioski o izolację akustyczną mieszkań położonych w najbliższym otoczeniu portu i staramy się je życzliwie rozpatrywać.

 

Z jakimi wyzwaniami musi się obecnie mierzyć PPL?

 

Dużym wyzwaniem będzie przyszły rok i kolejne lata. Już teraz zamknięcie starej części terminala wprowadza ograniczenie dostępności części infrastruktury. Nie stwarza to zagrożenia dla standardów obsługi, ale niewątpliwie nieco zmniejsza jej przepustowość. Druga sprawa to procesy budowlane i remontowe w operacyjnej części lotniska: zamknięcie i remont drogi startowej, budowa nowych dróg kołowania i płyty odlodzeniowej. Pomimo zaplanowanych inwestycji przepustowość lotniska będzie oczywiście zapewniona, ale realizacja zadań będzie wymagała od nas wytężonej pracy.

 

Wierzę, że uda nam się z sukcesem przejść ten trudny okres, który potrwa do 2015 roku, ale później, przez następne 10-15 lat będziemy mogli korzystać z nowej infrastruktury realizując tylko drobne prace remontowe. Ważnym, strategicznym projektem jest także Chopin Airport City, który pozwoli nam wygenerować ważne źródło przychodów biznesowych i uniezależnić finansowanie przedsiębiorstwa od koniunktury na rynku przewozów lotniczych.

 

W kontekście wyzwań trzeba też wspomnieć o komercjalizacji. Mam szczerą wiarę i przekonanie, że uda się to zrealizować w najbliższym czasie. Przekształcenie formy prawnej naszego przedsiębiorstwa da mu nowe możliwości: poprawi efektywność działań firmy, stworzy nowe szanse inwestycyjne oraz nowe perspektywy nawiązywania współpracy biznesowej. Będziemy mogli się jeszcze szybciej rozwijać, bo zasoby, które są dostępne firmom naszej wielkości, z racji obecnej formuły prawnej często są dla nas niedostępne. Warto przy tym wspomnieć, że komercjalizacja da nowe możliwości rozwojowe firmie, a zmiana formy prawnej nie stanowi zagrożenia dla jej pracowników.

 

Czy zdarzało się, że konieczne było godzenie sprzecznych, choć częściowo, interesów różnych portów lotniczych, w których PPL jest większościowym udziałowcem?

 

Lotniska w Polsce nie stanowią dla siebie bezpośredniej konkurencji, więc trudno mówić o sprzecznych interesach. Wszystkim nam zależy na tym, żeby cała branża rozwijała się stabilnie. Ja cieszę się wszystkimi sukcesami - nowe terminale, rosnąca liczba pasażerów i operacji lotniczych. To wszystko świadczy o tym, że idziemy w dobrym kierunku. PPL jako udziałowiec spółek, które powiększają swój majątek i dobrze radzą sobie finansowo może być tylko zadowolony.

 

Czy konieczne są Pana zdaniem systemowe zmiany w sposobie, jaki zorganizowane jest zarządzanie polskimi lotniskami?

 

Sądzę, że ten system, który funkcjonuje, dobrze się sprawdza. Taki sam funkcjonuje w innych krajach Unii Europejskiej. Zaangażowanie samorządów gwarantuje, że regiony troszczą się o rozwój swoich lotnisk, które wspomagają ich rozwój a także w pewnym sensie służą podnoszeniu prestiżu i promocji. Nie sądzę, żeby w najbliższym czasie mogło pojawić się lepsze rozwiązanie.

 

Spróbujmy spojrzeć w przyszłość. Jak, w najbardziej ogólnych zarysach, wyglądać będzie, Pana zdaniem, system polskich lotnisk w roku 2025?

 

W najbliższym czasie powstaną trzy nowe lotniska regionalne - w Lublinie, Radomiu i Gdyni, których budowa jest na ukończeniu. Plany budowy kolejnych są dość mgliste i w moim przekonaniu - niezbyt uzasadnione biznesowo. Z całą pewnością do tego czasu nie powstanie Centralny Port Lotniczy, bo przygotowanie i realizacja budowy tak dużego portu trwa co najmniej kilkanaście lat. Sądzę, że przepustowość istniejących lotnisk, która w ostatnim czasie - zwłaszcza przed Euro2012 - znacząco została powiększona, wystarczy na zaspokojenie potrzeb ruchu pasażerskiego, nawet jeśli będzie się on rozwijał tak szybko jak dotychczas.

 

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

 

 

 

Tagi:

Inwestycje | Komunikacja | Lotnisko Chopina | Lotnisko Zielona Góra | PPL | Usługi | Wywiad


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony